Wiosna, lato… tak czy inaczej robi się gorąco. Owszem, można po prostu założyć t-shirt termoaktywny pod kamizelkę taktyczną, nie mniej jednak nie każdy lubi sobie obcierać łokcie (i nie każdy lubi nałokietniki) czołgając się w terenie, nie każdy lub też obdrapywać sobie łapy, zapraszać komary i tak dalej… Krótko mówiąc – większość osób nawet na lato zakłada pełną bluzę mundurową, najczęściej letnią, a pod spód koszulkę termoaktywną. Jednakże bluza mundurowa zatrzymuje wilgoć, która zbiera się pod kamizelką i tu jest przysłowiowy pies pogrzebany. Z pomocą przychodzi nam jednak combat shirt.

IMG_0674

Był DDPM, teraz jest bluza nieświecąca w lesie i kosztująca 20zł..


Combat shirt jest to w skrócie bluza, której korpus został wykonany z materiału termoaktywnego, a rękawy ze standardowego materiału mundurowego. Zaletą tego typu rozwiązania jest znaczne poprawienie oddychalności skóry pod kamizelką, a tym samym lepsza wymiana ciepła z organizmu, mniej mokre plecy i tym samym większy komfort i mniejsze ryzyko przewiania i rozchorowania się. Jest to idealne rozwiązanie na ciepłe dni, jeśli nosimy kamizelkę, a nie chcemy rezygnować z długich rękawów i lepszego zakamuflowania i ochrony ciała, czego nie mamy nosząc krótki rękawek. Minusy combat shirtów? Przede wszystkim cena! Jest to zazwyczaj powyżej 150zł, od najtańszego Helikonu (bardzo duży wybór kamuflaży, względna oddychalność korpusu, choć lepsze od standardowego materiału ripstop) po prawie 300zł za Massifa, czy Currahee. Dostępne na rynku są m.in. CSy:
– Helikon, ok. 130-150zł (UCP, CamoGrom, wz.93, cb, olive, czarna, pantera pustynna, US woodland, MARPAT)
– Massif, ok. 100-180zł UCP, 150-250zł MC (jedne z najlepszych CS’ów, kontrakt US Army)
– Currahee, ok. 200zł olive, 270zł MC, 290zł A-TACS
– Propper, ok. 300zł (m.in. MC, A-TACS, czarna)
– Tru-Spec, ok. 300zł (czarna, olive, khaki) i 400zł MC
TMC/Emerson, ok 120-140zł (MC, cb, olive, MARPAT, desert MARPAT, US woodland…)
A, jeszcze zapominamy o Brytyjczykach. CS (u nich nazywany UBACS, czyli Under Body Armour Combat Shirt) w nowych kamuflażu to 100-200zł, ale w starym pustynnym DDPM to… nawet 20zł. Przeważnie koło 40, ale jakby nie patrzeć jest to ogromna różnica cenowa w stosunku do wyżej wymienionych CSów. Minusem jest właśnie jeden kamuflaż i to pustynny. Jak pokażę na zdjęciach, swojego UBASCa zafarbowałem kosztem około… 6zł. A termika korpusu z coolmaxu jest świetna, sprawdza się nawet pod taką kamizelką jak SCARAB.

Po kolei. UBACS jest zapinany pod szyję i niestety potrafi przydusić, choć wydaje mi się, że w moim przypadku to kwestia doboru rozmiaru, choć skarżono się na tą przypadłość dość często i w przypadku innych konstrukcji CS z suwakiem pod szyję. Korpus wykonano z oddychającego materiału coolmax, kark, ramiona i rękawy z materiału PoCo (poliester-bawełna), który jest wg mnie najlepszym ripstopem (tak jak w CPU Helikonu) pod względem oddychalności. Na ramionach umieszczono spore kieszenie zapinane na rzep, a na samych kieszeniach umieszczono panele rzepowe. W niektórych wersjach na łokciach umieszczone są wewnętrzne kieszenie na ochraniacze, w innych są to na stałe wszyte pianki neoprenowe. Mankiety zapinane są na guziki, jednakże regulacja aż woła o wymianę na “rzepową”. Bluza oddycha bez porównania lepiej niż jakakolwiek “pełna” bluza mundurowa. I jest mega tania 😀
UBACSy farbowało już wiele osób, przy użyciu różnych barwników, jak i różnymi metodami. Efekty można pooglądać na forum tactical.pl
A tym czasem moje “osiągnięcia”:

DSC08053

Od lewej: US olive Nam, farbowany komplet DDPM, wz. 93 (kontrakt) i MARPAT (Helikon). Farbowaniec wypadł najjaśniej, ale to kwestia dobrania barwników. Poza tym wg mnie sprawdzał się doskonale, za ciemny by się wyróżniał na tle lasu.

DSC_4026

Stan: pierwsze założenie, przed jakimkolwiek praniem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A tu już po ponad rocznym użytkowaniu, przy czym bluza była dość często prana, praktycznie po każdej strzelance. Czapka, spodnie (Helikony), szalokominiarka (Condor) nakolanniki (Bijans) oraz kamizelka i kabura (MIWO Praszka) są w kolorze CB. Foto: Fredzia CF

FARBOWANIE
Farbowanie jest tanie, proste i mało czaso/pracochłonne. Wszystko czego nam potrzeba to:
– barwniki – ja używam Motylków z racji ceny max 2zł za saszetkę, dobrej dostępności (często w sklepach z pasmanterią, nie tylko allegro i reszta) i łatwości mieszania kolorów,
– sól (spożywcza) – utrwalacz barwników, potrzebny w ilości około 1 łyżki stołowej na 1 litr wody dodanej do barwionej rzeczy,
– gorąca woda,
– szklanka do rozmieszania barwnika,
– miska, która pomieści farbowaną rzecz – tu należy zaznaczyć, że musi być to albo miska, która nie złapie koloru (stalówka) albo jest na straty (zafarbuje i tyle),
– gumowe rękawiczki – barwnik jest na tyle mocny, że farbuje i skórę,
– coś do mieszania,
– fartuch na wszelki wypadek, bo – jak już zaznaczyłem – barwnik chlupnie nam na ubranie i zostanie plama. Zabezpieczyć otoczenie!
– około 1,5h czas do zabawy z tym wszystkim i dostęp do bieżącej wody – sporo idzie później do płukania.

Co robimy po kolei:
1. Ciuszek należy najpierw wyprać, przepłukać, w miarę odsączyć.
2. Barwnik lub mieszankę należy rozpuścić w szklance z gorącą wodą – porządnie, żeby nie było nierozpuszczonych kryształków. Końcowa barwa to tak naprawdę metoda prób i błędów, każdy robi inną mieszankę, itp. Jak przesadzicie to wyjdzie za ciemny, nie będzie widać oryginalnych konturów plam. Na sam UBACS sugeruje 1.5 do 2 saszetek Motylka, na cały komplet 4. Najlepsze wychodzą miksy khaki, oliwki i ciemnej zieleni. Ja polecam kupić dodatkowe portki DDPM, pociąć nogawki i ze skrawków zrobić materiał do testów różnych próbek (tnijcie z głową to z reszty będą idealne krótkie spodnie – ja tak zrobiłem. Koszt portek DDPM to nawet 10-15zł).

probki1

Od góry od zwykłego DDPM: khaki (barwnik firmy Koloron), khaki (Motylek, podobnie jak pozostałe), ciemna zieleń.
Dolny rząd: ciemna zieleń + khaki 1:1, oliwka.

probki2

Kolejne testy – poza khaki Koloronu (oznaczenie Khaki K), wszystkie inne barwniki to popularne motylki.
Od góry od lewej: khaki K, khaki, ciemna zieleń, ciemna zieleń + khaki 1:1, oliwka.
Dolny rząd od lewej: khaki K + ciemna zieleń 1:1, khaki K + ciemna zieleń 2:1, khaki K + oliwka 1:1, khaki K + khaki 1:1, khaki K + khaki + ciemna zieleń 1:1:1

3. Wrzucamy ciuszek do miski, zalewamy wodą o temperaturze około 50 stopni (żeby nie uszkodzić materiału termoaktywnego, który swoją drogą nie zafarbuje, bo to syntetyk) – przy czym tak żeby można było jej jeszcze dolać, całość nie musi być zanurzona.
4. Dolewamy rozpuszczony barwnik, mieszamy wszystko dokładnie. Odstawiamy.
5. Po 10 lub 15 minutach dolewamy wrzątku (żeby utrzymać temperaturę wody), znowu mieszamy i tak ogólnie 30 minut od momentu dodania barwnika.
6. Minęło 30 minut od początku akcji, w szklance rozpuszczamy we wrzątku sól w ilości dużej łyżki na każdy użyty litr wody do zalania (na oko, to nie apteka! Zwykle wychodzą mniej więcej 3-4 łyżki na 1 rzecz). Ma to na celu utrwalenie koloru. Wlewamy do naszej “zupki” i dokładnie mieszamy.
7. Powtarzamy punkt 5.
8. Po około godzinie barwienia wylewamy kolorową wodę i dobrze spłukujemy (polecam kibelek albo stalowy zlew w kuchni). Teraz nasz zabarwiony mundur płuczemy w zimnej wodzie, aż do momentu kiedy nie będzie puszczał już barwnika do wody – trochę to trwa, bądźcie cierpliwi.
9. Suszymy ubranie (może kapać kolorowa woda, więc dobrze podstawić pod spód jakąś miskę albo suszyć na podwórku) i cieszymy się nowym mundurem.
10. PAMIĘTAMY O TYM, ŻEBY BARWIONY MUNDUR PRAĆ ODDZIELNIE, NIE W PRALCE. Tak zabarwiony mundur puszcza część koloru przy każdym praniu. W celu uniknięcia strat barwnika polecam pranie ręczne w szarym mydle (Biały Jeleń). Z czasem będzie tracił barwę, ale to nieuniknione (można jeszcze próbować utrwalania octem, ale niekoniecznie się sprawdza) i być może po sezonie bedzie potrzebna poprawka farbowania.

A teraz kilka kolejnych zdjęć rocznego farbowańca.

309899_600436466635045_574454506_n

Trening z ewakuacji rannego u team’u 2nd CEB.

944118_600436396635052_180293211_n

Trening u team’u 2nd CEB – wykładzik. Jak widać po ponad roku użytkowania, przydałoby się poprawić farbowanie.

DSC_0510

Mokry Ług – Rembertów. Jak widać, kolor munduru dobrze współgra z tłem lasu.

DSC_0506

Mokry Ług – Rembertów c.d.

DSC_0486

Mokry Ług – Rebertów. Widok z daleka również dobrze ukazuje efektywność barwionego munduru.

Farbowanie było na tyle skuteczne, że i osiołek w momencie mojej nieuwagi zaczął skubać barwione spodnie.

osiołek

Skoro osiołek myli farbowane portki z trawą to chyba dobrze świadczy o uzyskanym kolorze 😉

A tu już zdjęcia zapożyczone od chłopaków ze Straszydło Combatientes Desperados, którzy swoją drogą nakręcili też kiedyś odcinek o barwieniu szpeju.

dudek

Dudek z SCD TV we własnej osobie. Farbowanie Simplicol’em, który jest wygodniejszy w stosowaniu niż Motylki, ale nie w przypadku, gdy robimy mieszanki.
(źródło: Dudek/straszydło.org)

ddpm1

Jak widać portki złapało pięknie, choć taśmy suwaka akurat nie, z racji tego że to syntetyk.
(źródło: Dudek/straszydło.org)

ddpm2

I zbliżenie na barwionego UBACSa.
(źródło: Dudek/straszydło.org)

Na zakończenie – mimo wszystko odradzam farbowanie w ten sposób czapek i kapeluszy. W przypadku bejzbolówek temperatura potrafi zeszmacić piankę usztywniającą przód czapki, która ogólnie nie wygląda wtedy zbyt okazale. Poza tym, materiał dociśnięty do czoła i potraktowany potem lubi puszczać farbę, w nieproporcjonalnie większym stopniu niż UBACS, czy spodnie pod nakolannikami.
Natomiast jeśli wasze bojówki są już szara, a nie czarne – polecam czarne barwniki. W ten sposób odświeżyłem sobie czarne SFU.

Na zakończenie fotki naszych fanów z ostatniego konkursu:

I pamiętajcie: BARWIONE RZECZY PRAĆ ODDZIELNIE, NAJLEPIEJ RĘCZNIE!

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

4 komentarze

  1. Hej! Mam do Was pytanie – Jakim konkretnie odcieniem farbował Dudek? Strasznie mi się ten kolor spodobał, a nie zamieściliście tej informacji 🙂

    Pozdrawiam!

    • Dzięki!

      Mam zaplamiony niebieską farbą olejną tropentarn, chyba, jak tylko będę miał jakieś wolne(kwestia miesiąca, dwóch)to pójdę za ciosem i wrzucę go do farby! Zdjęcia prześlę Wam na FB!
      DDPM’a też zafarbuję, ale to już innym razem.

      Pozdrawiam!

      PS. Dawał 1/2 farby czy wg. zaleceń producenta?

    • Dał całe opakowanie. Czekamy na fotki 🙂 Sam też zafarbuje chyba kolejny na lato.

Leave A Reply