Większość airsoftowców z pewnością przynajmniej raz w życiu zastanawiała się czy nałożyć na łeb kominiarę – nie tylko dla celów praktycznych, czyli osłony twarzy, zakamuflowania bladego jak beton lica, ale też dla uzyskania taktycznego sznytu i ewentualnego lansu. Pytanie pozostaje zasadnicze – czy kominiara powinna być gruba, cienka, z trzema otworami lub jednym, wodo/ognio/elektryczno-odporna, a może po prostu powinna to być zwykła szmata kuchenna obwiązana na mordzie. Plusy i minusy są w każdym przypadku:

  1. Gruba – lepiej chroni, ale pysk poci się, jakby CIA torturowało Cię metodą na wodę i ręcznik.
  2. Cienka – ochrona taka, jakbyśmy wierzyli, że dykta ochroni nas przed ostrzałem z półcalówki, za to przewiew jest jak przeciąg w stodole.
  3. Z jednym otworem – jest tacticool, ale weź zapal po ludzku kiepa…
  4. Z trzema otworami – osiągamy slav style, papierosa zapalimy jak rasowi kubańczycy cygaro, ale koledzy z teamu będą mówić, że mamy otwór do robienia loda Legii…
  5. Bawełna – oddycha, ale drapie; do tego, jeśli materiał jest gruby, szykuj się na kąpiel potną…
  6. Nomex – cienka prezerwatywa, więc niebezpieczna zabawa, za to trafienie z koktajla mołotowa nie skończy się brakiem włosów i skóry na twarzy.
  7. Eko-skórka – po prostu masz ją na podorędziu, bo lubisz poświntuszyć w swojej sypialni!

I tak dalej, i tak dalej. A co na to Gear Inferno?

Pewnego czasu Dev, zwany w kręgach naszego bloga Dembusiem, wlazł na strych swojego domu, ponieważ postanowił pouprawiać urbanexploring. Zabił dwa pająki, wlazł na gwóźdź i przeczesał pradawne kartony z napisem British East India Company. A w jednym z nich znalazł coś, co było odpowiedzią na odwieczne pytanie: „Czy kiedykolwiek będę miał styl jak Boris, a mój słowiański przykuc będzie wymuszać szacunek na dzielni?”. To była ona – jedyna w swoim rodzaju, unikatowa, niezaprzeczalnie idealna, niesztampowa, rozrywająca logikę umysłu…pedokominiara! Od tej pory życia członków GI zyskało smak asfaltu wymieszanego z miodem, olejem napędowym i kolendrą. I teraz właśnie ją przedstawimy!


Wykonanie

Pedokominiara to wytwór firmy Colmaster, znanej na całym świecie…przynajmniej czyimś świecie…z wytwarzania innowacyjnych technologii osłony pyska. My znamy jedynie pedokominiarę, ale ten genialny twór mówi wszystko o producencie, który ewidentnie łączy pragmatyzm z psychodeliką.

Nie wiemy czemu pedokominiara, tak jakoś wyszło...

Nie wiemy czemu pedokominiara, tak jakoś wyszło…

Kominiara wykonana jest w 100% z czegoś, natomiast sam materiał nie oddycha – my musimy to robić, ale przecież to naturalna sprawa. W lato morda opływa potem, który miesza się z nanocząsteczkami materiału powodując dziwne reakcje u użytkownika, ale o tym jeszcze wspomnimy. W zimie śmiejemy się mrozowi prosto w pysk, chociaż możemy nałykać się padającego z niebios śniegu i nabawić się skrętu kiszek.

Przedmiot jest zszyty z dwóch kawałków materiału…i tyle – żadnych tam wycinanek laserami, turbo precyzji, bajerów, nowoczesnych i ultralekkich rozwiązań proludzkich. Po prostu kawał nici, wszyta metka i paszli! na rynek zadowalać ludzi. W części pyskojappowej mamy lekko nieskładnie wycięte otwory na narządy wzroku oraz jamę gębową. Produkt jest ewidentnie przeznaczony dla rynku azjatyckiego, ponieważ idealne ułożenie i dopasowanie kominiary do typowej słowiańskiej fizjognomii jest niemożliwe, za to Azjata osiągnie pełnię szczęścia. Co lepsze – Azjata osiągnie slav style, więc dochodzi do niebywałej transformacji. Otwór gębowy to otwór gębowy, można normalnie oblizać usta (chociaż zetknięcie jęzora z materiałem może spowodować w przyszłości plucie kłakami) lub szeroko się uśmiechnąć z papierosem w zębach.

Kominiara jest ogólnie długa i obszerna – zmieściła by się na łeb Klingona skrzyżowanego ze Stożkogłowym, a do tego pewnie wcisnęłyby się jeszcze paczka szlugów skręconych z poradzieckiej machorki i portmonetka wypchana czystą kolumbijską. Szyja i kark są chronione przed poparzeniem słonecznym, strzałem z łapy w karczycho i dobrze drapie świeżo ogoloną skórę.

481666_431854343535455_150897924_n

Dev trochę popił i postanowił zostać kłusownikiem.

Wykonanie kominiary sprzyja możliwości zabawy przed lustrem – zanim się ją nałoży i dopasuje, można spokojnie pominąć obiad, poobiedni seks na stole z żoną i resztę dnia, ale efekt jest zabójczy jak widły w plecach podczas sobotniej potańcówki w świętokrzyskiej remizie OSP.

Materiał pedokominiary przetwarza pot na nieznane nam z nazwy substancje chemiczne, ale jedno jest pewne – ile byś się nie wypocił to kominiara bez prania wytrzymuje kilka miesięcy, a zapewne i w cholerę lat. Możliwe, że producent współpracuje z chińskimi przedsiębiorstwami produkującymi bezwodne toi-toi’e.

Dostępne są kominiary w wersjach kolorystycznych: czarny i tylko czarny, jak Model T firmy Ford.

14877900_1159465630774319_1751300011_n

Idealna do siepania w CQB.

Wszystko powyżej to głupoty w odniesieniu do tego, co jest najważniejsze i czyni pedokominiarę tak nadzwyczajną, jednakże właśnie te głupoty przyczyniają się do takiego, a nie innego stanu rzeczy. Otóż szycie, wymiary, dopasowywanie, aby cokolwiek móc widzieć, powodują powstawanie jednego – USZEK! TAK! Stąd też nazwa „pedokominiara”, która jest jedynym słusznym określeniem na ten maniakalnie genialny produkt. Krawcowa, która miała dość życia po 14 godzinie pracy i robiła robotę na odwal się, poczyniła coś tak idealnego, że moglibyśmy w ekipie GI modlić się do jej obrazka, a każdy przeszedłby nawet na buddyzm lub dudeizm. Uszka w połączeniu z idiotycznymi wycięciami na części twarzowej robią całą robotę. Każdy kto Cię w niej zobaczy zaczyna umierać ze śmiechu. W trakcie strzelanek jest to idealna broń psychologiczna – wróg w bliskim kontakcie podda się bez gadania, bo nie jest w stanie strzelać albo bez problemu nałożysz mu knife-killa w jappę. Tego nie da się opisać, wszystko powiedzą jedynie zdjęcia tego unikatowego wsparcia pola walki.

dsc_0226

Jak widać, kominiara nadaje się do setu Sweterkowego PMC.

Dodatkowe efekty

Wspomnieliśmy wcześniej o drugiej osobowości wyłaniającej się z czeluści mózgownicy każdego użytkownika pedokominiary. Nie wiemy skąd się to bierze, ale każdy kto ją nałożył na czerep zmieniał się nie do poznania, a awatary te powodowały też wielkie utrudnienia w realizowaniu ekipowych sesji zdjęciowych lub podryw dziewczyn na mieście. Gdy nakładasz pedokominiarę, jedno jest pewne – nic nie jest pewne. I Cheeki Breeki.

111

Z pedokominiarą na jappie strzelanie z kałasza staje się melodią powodującą ból brzucha, jak po zjedzeniu zamrożonych pyz z mięsem.


Użytkowanie ogólne

Pedokominiara może wydawać się śmieszna i bezdennie głupia (uprzedzamy, że za takie myślenie o niej umiera się w dziwnych okolicznościach), ale jest jednym z najbardziej tacticaloperejtorskim itemem, jaki kiedykolwiek posiadaliśmy w swoich brudnych, lepkich łapskach. Każdy zestaw słuchawkowy nałożysz zachowując uszka, więc wyglądasz jak genetycznie modyfikowany saszka uzbrojony w broń palną i środki do przenoszenia głowic nuklearnych. Tania z Red Alert może co najwyżej palnąć sobie z Makarova w berecik. Współpraca z innymi nakryciami głowy? Yes, siur – nakładasz kaptur i w ogóle się nie ześlizguje, ponieważ w zewnętrznej części kominiary załącza się tryb tarki. Na uparciucha i czapka z daszkiem by dała radę, ale wtedy znikają magiczne uszka 🙁  Okulary? No problem, my friend! Gogle balistyczne, maska spawacza, okulary ochronne, okulary do czytania? Nakładaj i walcz! Chcesz przyczepić coś posiadającego rzep – blin, ofkors! Całą pedokominiarę możesz tak oblepić, zyskując dodatkową osłonę przez kulkami jak czołg z pancerzem obłożony płytami ceramicznymi. Czy w ten sposób wytrzymamy postrzał z RPG-7? Nie posiadamy tej sławetnej rury kanalizacyjnej plującej granatami ppanc., więc nie jesteśmy w stanie powiedzieć. Może kiedyś, ale boimy się, że nie trafimy w głowę celu…

222

Dev i objawy jego alterego.


Użytkowanie osobiste (Graber)

Gdy rozpoczynałem zabawę w airsoft, koło roku 2006, naturalnie od razu kupiłem kominiarę, ale wykonana była z materiału, który ślizgał się po spoconej twarzy, jak kostka masła na rozgrzanej patelni. Powiedziałem sobie nigdy więcej, bo co schyliłem głowę to obraz totalnie mi się zaciemniał – ślepa furia, łatwy cel. Taki Berserk na pomroczności jasnej. Pedokominiarę nałożyłem stosunkowo niedawno, ponieważ z ekipą GI jestem związany stosunkowo dość krótko, ale wiem jedno – kominiara wpływa na człowieka. Fakt, że człowiek ma wrażenie, jakby miał na twarzy kożuch, ale głupawka i chęć zabijania śmiechem bierze górę. Moim alter ego okazał się Professor Cheeki Breeki, który teraz zapewne nie raz odwiedzi łamy GI. Devowi odzywa się głównie leśny stalker z wydmuszką repliki AK47, a Jaco to typowy saszka-gieroj w ultrałatwopalnym sweterku nietaktycznym. Nie będę rozwodzić się nad szczegółami tego spec-sprzętu, ale jedno powiem – nie ślizga się po spoconej pyzojappie!

12376471_928202323923634_8956839507222882733_n

Blin Set połączony z sedymentacyjnym lasowaniem mózgu przez pedokominiarę.

Podsumowanie

Pedokominiara to wybór perfekcyjny. Jeśli każdy człowiek z ekipy ją zakupi, można zbudować naprawdę groźny Fujer-Blin-Team, zyskując przewagę nad każdym przeciwnikiem (poza nocą, bo kominiara zasysa swoją czernią mrok i światło jak antymateria). W dzień stajemy się zabójczą mieszaniną GROM, Specnazu, SAS, SEALS, WOŚP, Cheeki Breeki i Siłami Zbrojnymi Rwandy w jednym. Po prostu – pedokominiara miażdży materię, jak piersi w rozmiarze ZZZ pełną puszkę coli wsadzoną do metalowego kanistra.


Plusy

+ dobre wykonanie
+ śmieszne akcenty pozytywistyczne
+ nawet tak bardzo nie śmierdzi
+ slav style
+ uszka <3
+ człowiek poznaje swoją drugą osobowość
+ wszyscy wokół płaczą ze śmiechu, gdy alter ego przejmuje nad Tobą kontrolę
+ zapewne tania, więc dobra

Minusy
nie wiadomo czy to jedyna na świecie sztuka 🙁

Share.

About Author

Peon Siepacz Nawigator. W airsofcie siedzi od prawie dekady. Burszuj ekipy Wolna Kompania, wyznawca replik z rodziny AK, wieczny użytkownik CYMY. Dumny posiadacz kałduna taktycznego. Pozdrawiam rodziców!

2 komentarze

Leave A Reply