Wstęp

Pamiętajcie czasy, kiedy człowiek miał dostęp tylko do akumulatorów typu NiMh, NiCd były drogie i tylko wybrańcy mogli je zakupić, a idąc na strzelankę zimą martwiliście się czy batka wytrzyma niskie temperatury? Jeśli tak, to znaczy, że jesteście starzy. My bardzo dobrze także pamiętamy, że baterie typu LiPo co najwyżej wybuchały w modelach sterowanych. Teraz ten, kto na strzelance ma akumulatory NiMh jest odbierany za kogoś dziwnego i pochodzącego z ery kamienia łupanego (lub kupił chińską replikę i miał owy aku w zestawie)! Teraz akumulatory LiPo królują na rynku i zapewnie długo się to nie zmieni. Dzięki wielkiemu popytowi segment tak mocno rozwinął się, że sam wybór producenta przysparza o ból głowy? Który produkuje lepiej, jak sprawują się pakiety, czy są bezpieczne itd. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi i zapewne nigdy nie będzie, jednakże mamy możliwość przybliżenia Wam jednego z produktów obecnego na polskim rynku – akumulatory LiPo firmy Arma Tech.

Dzięki uprzejmości sklepu Specshop, otrzymaliśmy do testu następujące modele:
– 11,1V, 1000 mAh, 20C,
– 7,4 V, 2200 mAh, 25C.
Dev, jak zwykle, musiał coś zajumać i do niego trafiła wersja 11,1V. Testował ją w swoim SAW-ie, sprawdzając jak mocno kompozytowy wpływ wywrze na przeciwniku. Ja natomiast na 7,4V spokojnie i w sposób wyważony popykałem na singlu z M16A3 i mniej humanitarnym auto z RPK74.

Na wstępie jeszcze warto wspomnieć, że akumulatory niestety standardowo posiadają wtyk Tamyia – zdecydowanie przestarzały, gdy użytkowym standardem jest od dawna wtyk T-connect. Ale każdy ogarnięty człowiek powie: “Mister, to nie problem! Lutownica łapę i po chwili jesteśmy dekadę do przodu!”.

LiPo Arma Tech
7,4V 2200 mAh 25C

armatech_lipo_7-4v_2200mah_25c_1

Fot. Specshop

Akumulator przeszedł swój chrzest bojowy poprzez wsadzenie go do 6-letniego RPK74 Cymy z wmontowaną sprężyną M125, mosfetem i stockowym silnikiem. Jak na operatora karabinu wsparcia przystało, nie oszczędzałem kulek, a serie można było liczyć w przedziale 100 sztuk i więcej. Ogólnie nie jestem maniakiem dużego ROF-u w moim RPK, ponieważ zawsze stawiałem na zasypywanie przeciwnika regularną serią. Dlatego też wybrałem LiPo 7,4V i byłem bardzo zadowolony ze swojej decyzji, gdyż akumulator zapewnił mi bardzo dobrą szybkostrzelność. Trzeba również pamiętać, że silniki Cymy nie są demonami prędkości, a w przypadku tego konkretnego modelu należało doliczyć jego zużycie – poprzedni właściciel nie oszczędzał go, używając akumulatorów 11,1V.

Bateria na spokojnie wytrzymywała całodniowe strzelanie, podczas których średnio wystrzeliwałem ok. 6 tysięcy kulek – akumulator nie rozładowywał się, nie miał zapaści z krwotokiem do mózgu oraz nie nagrzewał się. Niestety po dwóch miesiącach silnik zdechł i wtedy w sukurs przybył kolega (ksywa wskazująca, jakby był częstym wizytatorem Tworek), który stworzył hybrydę silnikową nieznaną najznamienitszym technologom. Do budy stockowego silnika CYMY wstawił wirnik z SHS HS i efekt przeszedł samego twórcę. ROF podskoczył do tego stopnia, jakbym wsadził akumulator 11,1V, a nie 7,4V! Pomimo tego wariactwa LiPo nadal dzielnie się sprawuje. Efekt możecie obejrzeć poniżej.

Zatem tę baterię mogę śmiało polecić, jako źródło energii dla RKM-ów, które lubią zajadać, jak bosman gorzałkę w mesie podczas sztormu.

Drugi test, jak wspomniałem wcześniej, objął strzelanie na single’u z repliki M16A3 G&P z wmontowaną sprężyną M120, mosfetem i stockowym silnikiem (no, temu mocy nie można odmówić). Zestaw zatem dość podobny, jak w przypadku RPK zwanego Jadwigą. Nie ma co się oszukiwać, że mogło być inaczej – lepiej lub gorzej. Reakcja na spust była bardzo dobra, więc na spokojnie mogłem szybko kierować po parę kulek w stronę przeciwnika.

Śmiało polecam LiPo Arma Tech 2200mAh 25C osobom, które w swoich RKM-ach zachowują równowagę zen z ROF-em (chyba, że ktoś zamontował silnik na sterydach) oraz ze stoickim spokojem strzelających do kolegów/przeciwników humanitarnym “only single”. W mojej opinii akumulator będzie zachowywał optymalne parametry pracy na sprężynach do M130 / M140.

A teraz poznajcie opinię maniaka zasypywania wroga kompozytowym efektem psychologicznym na dużym ROF-ie, czyli Deva z jego Mk46 😉

LiPo Arma Tech
11,1V 1000 mAh 20C

armatech_lipo_11-1v_1000mah_20c

Fot. Specshop.

Testowana “11-ka” to mały potworek, testowany w replice Mk46 PJ (taki kochany SAW-ik na sterydach), bez problemu mieszcząca się pod dolnym frontem RIS (lub zwykłym przednim chwytem w M249). Na pierwszy rzut oka bateria wydaje się za maleńka na zasilenie czegoś takiego jak KM. Pomyślałem sobie: “Od przeciążeń te ustrojstwo wybuchnie mi w twarz i Świnka się jeszcze przetopi”,  a podstawy ku temu były, ponieważ, jako rasowy farmer, na niedzielnej strzelance użyźniam glebę średnio 3kg kompozytu. 1000 mAh Army wystarcza mniej więcej na wystrzelenie 4,0-4,5 tys. kulek, co odpowiada mniej więcej 2 boxom. Jak na taką małą pojemność, jest to bardzo dobry wynik. Faktem jest, że bateria przy tak intensywnym strzelaniu dość mocno się nagrzewa – póki co działa dalej i od strony technicznej nic specjalnego się z nią nie dzieje. Jej wartość doceni każdy, kto lubi siać zioła, maj i poliester, a ma w replice ograniczoną przestrzeń na baterię. Osobiście bardziej jednak doceniałem większego Redoxa, który przy niewiele większych gabarytach nadal mieści się wewnątrz frontu SAW-a, mając aż 2400mAh. Wiadomo, są plusy i minusy.

13900207_1070601699683695_6253667693258527939_n

Dev był bardzo zadowolony z nowego pakietu do swojego RKMu zagłady.

 

Ceny

Rozkład cenowy testowanych akumulatorów rysuje się następująco:

Arma Tech (ceny w Specshop)
– LiPo 7,4V 2200 mAh- 89 zł
– LiPo 11,1V 1000 mAh – 59 zł

Ostateczny wybór zatem zależy od osobistych potrzeb airsoftowca i konstrukcji samych replik. Osobiście LiPo by Arma Tech możemy polecić, jako wydajne i nie sprawiające problemów technicznych źródło zasilania.

Share.

About Author

Człowiek, który siedzi w ASG od 9 lat i jest nazywany w ekipie serwisantem bo umie wyklepać SWD od A&K przez to, że czyta dużo postów na WMASGu. Komis WMASGu przegląda 50 razy dziennie (uzależnienie czy styl bycia?). Ciekawy życia i szpeju! Fan piwa Fortuna i ASG.

Leave A Reply