Gdy powstawał ten tekst, ledwo minęły afrykańskie upały, wszystkim mocno dającym się we znaki. Z drugiej strony powoli idziemy w kierunku jesieni, która może zaskoczyć nas chłodniejszymi dniami i nocami, a także deszczami lub też wysoką wilgotnością. To może sprawić, że odczujemy dyskomfort termiczny naszych organizmów, w szczególności podczas wypadu na pew pew do lasu z kumplami, jakiś marszyk, trening czy po prostu operacyjne piwo w terenie. W takim przypadku combat shirty chowamy do szaf, a często sama bluza mundurowa to za mało, więc musimy salwować się dodatkową warstwą, np. odzieżą termoaktywną. Potem są już tylko polary i kurtki, które także użytkujemy w różnych konfiguracjach z innym ubiorem w zależności od aktualnej sytuacji pogodowej na zasadzie “Każdy ma inną masę, więc lubi co innego”. Na samym końcu pozostają szczegóły typu kaptur (na zasadzie “tak/nie”), ochrona przed określonymi czynnikami pogodowymi  (czapka, uszanka, nie wiem, nauszniki z zajęczymi uszkami…) i ich poszczególne parametry (wykorzystany materiał, gramatura, rozmiary i tak dalej, i tak dalej).

Jak wskazuje tytuł recenzji, niniejszy tekst został popełniony na temat kurtki wyprodukowanej przez renomowaną niemiecką spółkę, Leo Köhler, której dwa egzemplarze Gruby i ja posiadamy od mniej więcej dwóch lat. Skoro więc jesteśmy bliżej jesieni i zimy, pora coś powiedzieć na temat tego produktu.

Naczinajem twista!

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

Krój opisywanej parki wzorowany jest na brytyjskim smocku, której dokładna specyfikacja została określona przez niemieckie siły specjalne – KSK. Dzięki temu mamy możliwość zakupu długiej kurtki (sięgającej za pośladki, o ile nie jest się drągalem), szczelnie okrywającej ciało, z bardzo dużą liczbą kieszeni. Tak, ta kurtka jest wręcz nimi “zasypana”, więc możemy do niej wsadzić niezwykle dużo przedmiotów o różnych gabarytach – od portfela przez dużą paczkę kulek po zapakowane fabrycznie francuskie racje żywieniowe, a i tak jest to nadal mało. Ta kurtka to dosłownie plecak podzielony na osobne kieszenie przyszyte do materiału nośnego.

Producent postarał się o duży zakres kamuflaży – kurtka dostępna jest w wariantach:

  • Tropentarn,
  • Flecktarn,
  • Multicam,
  • Multicam Tropic,
  • A-TACS FG,
  • CCE,
  • Pencott GreenZone,
  • Pencott Badlands.

Ponadto można zakupić dwie wersje jednokolorowe: czarną i oliv.

Dostępne rozmiary: od S do XXL.

W zależności od wersji kolorystycznej/kamuflażu występują różnice pod względem proporcji domieszek materiałowych oraz samych materiałów, co wiąże się między innymi ze specyfikacjami wskazanymi przez konkretne grupy odbiorców (np. Bundeswehra):
1. Tropentarn, Flecktarn i czarny – 65% bawełna, 35% poliester,
2. Multicam (Tropic) – 50% bawełna, 50% poliamid (metka wskazuje dokładnie 52% poliamid i 48% bawełna),
3. A-TACS i Pencott – 50%, bawełna, 50% nylon,
4. CCE – 67% bawełna, 33% poliester,
5. Oliv – 50% bawełna, 50% poliester.

Kurtka szyta jest z matariału w splocie ripstop, stąd też ma lepszą oddychalność i szybciej schnie.

Dostępność tego szpeju na terenie Polski jest mniejsza niż całościowa oferta producenta – spośród wszystkich  modeli problematyczny może być zakup kurtki w tropentarnie (oferują je niemieckie sklepy takie jak TACWRK czy ASMC) oraz CCE. Pozostałe są oferowane przez jedne z największych sklepów z militariami działających na terenie RP, m.in. e-militaria.pl.

Cena: wydatek na smock KSK rozkłada się w przedziale 550-700 zł, przy czym niektóre sklepy sprzedają poszczególne warianty drożej, dlatego warto porównać poszczególne oferty. Cena zależna jest od tego czy wybierzemy wzory monochromatyczne (oliv i czarny są najtańszymi wersjami) czy w kamuflażu (najtańszym jest model we flecktarnie). Cena może być czynnikiem decydującym o wyborze innego produktu, gdyż smock KSK do najtańszych nie należy i z całą pewnością możemy wtedy spojrzeć na oferty innych znanych producentów. Mowa tu m.in. o Helikonie, którego smocki są tańsze (w wersji monochromatycznej – ok. 200 zł, czyli taniej o ok. 60%; w wersji kamo – ok. 550 zł, czyli taniej o ok. 20%). O smockach Helikona pisaliśmy już jakiś czas temu, więc przy okazji zapraszamy do zapoznania się z ich recenzją, abyście zyskali możliwość porównania, co bardziej przypadnie Wam do gustu i portfelowi.

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

Od czego by tu zacząć? Testowany egzemplarz to model w kamuflażu MCT. W tym miejscu zaznaczę, że ogólnie kupując smocka KSK mamy pewność, że zastosowany materiał to oryginał, a nie chińska podróbka o kolorach odbiegających od opatentowanego materiału.

Smock w pełnej okazałości. W dolnej części kurtki widać kieszenie rozmieszczone z tyłu (zapinana na 3 guziki kieszeń jest największą w całym smocku), przodu i po bokach.

Lewa część kurtki. Wincyj kieszeni…

A po prawej stronie widzicie Państwo…kolejne wincyj kieszeni.

Smock od wewnętrznej strony podszyty jest drugą warstwą materiału w kolorze szarym, który nie jest tak szorstki jak materiał wierzchni. Powyższe rozwiązanie ma kilka zadań:

  • zwiększenie komfortu użytkowania,
  • ochronę przed zawilgoceniem ciała, gdy spadnie na nas z nieba kilka kilogramów wody,
  • zwiększenie komfortu termicznego (w niedużym stopniu).

Wewnętrzny materiał okrywa dolne partie pleców, klatkę piersiową i brzuch, a także głowę i ramiona, czyli w większości te miejsca, które oddają dużo ciepła, a ich wyziębienie może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji (ból korzonków to jest to, czego misiaczki nie kochają najbardziej). Jedynym miejscem, które nie jest chronione owym materiałem to górna partia pleców – wynika to z tego, że w tym miejscu znajduje się plecak dający solidną osłonę termiczną lub też, gdy plecaka nie nosimy, nie wymaga ono utrzymania odpowiedniej ciepłoty (organy wewnętrzne w tym miejscu są głębiej osadzone w ciele i nie są narażone na negatywne efekty wychłodzenia w takim stopniu jak np. nerki). Jeszcze kolejną sprawą jest to, że od pach biegną dwa długie suwaki, dzięki którym możemy schłodzić ciało, gdy zrobi się nam za gorąco. Gdyby obszyć tą przestrzeń materiałem, powyższa funkcjonalność zostałaby utracona przez brak bezpośredniego dostępu powietrza.

Będąc przy owych suwakach – symetrycznie umiejscowione względem siebie, typowe YKK, dwukierunkowe. W ten oto sposób do środka możemy wpuścić naprawdę dużo powietrza.

Suwak pod lewą pachą.

Zaznaczam – materiał wewnętrzny to nie polar. Smock jest typowym średnim nakryciem wierzchnim, którego uzupełnieniem może być sweter, gruby polar, bluza, a każdy o innej grubości w zależności od pory roku i bieżącej aury pogodowej. Materiał ma mniejszą przepuszczalność niż materiał zewnętrzny.

Pokaż smoczku co masz w środku.

Kurtka zapinana jest po całej długości suwakiem dwukierunkowym. Producent nie szczędził środków i określenie “zapiąć się po samą szyję” to za mało – zasuwając zamek do końca tworzy się nam wysoki kołnierz chroniący sporą część twarzy. Poza zamkiem błyskawicznym znajdują się guziki kanadyjskie, które zastosowane zostały także w kieszeniach (nie ma innych rozwiązań, z wyłączeniem kieszeni na ochraniacze na łokcie, ale o tym później). W przypadku wspomnianych guzików jest przykry niuans – zarówno przy dziurkach na guziki, jak i przy samych guzikach wychodzą nitki. O tyle dobrze, że nie wpływa to na stan techniczny kurtki, ponieważ używam jej już długo i nic się dotychczas nie odpruło ani nie rozpruło. Ale powinno być to lepiej obszyte, skoro wykładamy na produkt las hajsu.

Nieładnie Mr Leo. Wstydź się Pan za te nitki.

Kaptur. Producent zastosował rozwiązanie pośrednie, jeśli chodzi o jego gabaryty. Nie jest za ciasny, ale też nie jest przylegający, jednakże wpasowuje się w smockową klasykę gatunku. Wyposażony w sznurek opatrzony po jednym stoperze z każdej strony. Fajnym rozwiązaniem jest drut umiejscowiony w rancie kaptura – dzięki niemu kaptur jest usztywniony i posiada swoisty daszek, a gdy go zdejmiemy z głowy nie zamienia się w bezwładny kawałek materiału, którym można przypadkowo zahaczyć o gałąź (kaptur jest wtedy umiejscowiony blisko karku). Kaptur można nałożyć nawet na hełm, jednakże nie zakryje go w pełni.

W mojej osobistej opinii producent dobrze się spisał, ponieważ kaptur nie ogranicza pola widzenia, w szczególności w pozycji leżącej, pozostawiając możliwość obserwacji kątem oka. Element ten posiada jednak dwa minusy:

  • wewnętrzny materiał nie jest tak szorstki jak zewnętrzny, ale i tak podczas chodzenia, gdy nałożymy kaptur na głowę, słyszymy szuranie – po jakimś czasie mózg się przyzwyczaja, ale jest to irytujące,
  • zdjęty kaptur totalnie nie współpracuje z nakryciami głowy posiadającymi szerokie ronda (w moim przypadku to Commando Boonie od SCG) – tarcie wrzyna się w mózg; efekt możecie zobaczyć na jednym ze zdjęć w galerii na dole.

Tył kaptura wyposażony jest w wąski kawałek materiału z rzepem, dzięki czemu można przesunąć przód kaptura w górę, dając tym samym możliwość komfortowego użytkowania gogli lub po prostu dopasować jego obszerność do swoich wymagań i potrzeb (w końcu długość szyi też robi swoje).

Ściągacz z tyłu kaptura. Nigdy nie użyłem, bo mam duży łeb, jak to Iwan z Murmańska 😉

Jedziemy z kieszeniami. Jak wspomniałem we wstępie, smock KSK jest ich pełen. To kurtka-kieszeń. Jest ich łącznie, uwaga, 16. Są wszędzie – na piersi, w dolnej części, na rękawach, na tyłku, wewnątrz i na zewnątrz. Aby ten opis miał jakiś logiczny i spójny ciąg, konstrukcję smocka opiszę Wam w rozbiciu na poszczególne części, ponieważ poszczególnych elementów jest dużo, a praktycznie w każdej części kurtki są kieszenie…

Górna część kurtki – przód
Na klatce umiejscowione mamy dwie kieszenie o wymiarach zapinane guzikami kanadyjskimi. Nad owymi kieszeniami umiejscowione są rzepy przewidziane przede wszystkim na patch z personaliami użytkownika. Po obu stronach zamka umiejscowione zostały kieszenie napoleońskie, które mają trzy zadania:

  • możliwość wsadzenia dłoni do środka w celu ich ogrzania (Borooodino, ah Booorodino!),
  • uzyskanie dostępu do części ubioru, w którym schowano przedmiot wymagający większej ochrony, m.in. przed zamoczeniem (np. dokumenty),
  • uzyskanie dostępu do wewnętrznej kieszeni smocka znajdującej się na piersi.

Proste? Proste!

Na patce materiału okrywającej zamek błyskawiczny, na wysokości mostka, umieszczony został kolejny rzep na patch typu “Wal mi prosto w serce”.

Kieszeń napoleońska. Na spokojnie przeciśnie się przez nią wielkie iwańskie łapsko.

Wewnątrz kurtki znajdują się dwie kieszenie piersiowe (jedna na każdą połę), zamykane zamkiem błyskawicznym w poziomie.

Dolna część kurtki (strona wewnętrzna)
W tej części uświadczymy dwie pojemne kieszenie typu otwartego. Wspomniałem wcześniej, że można wsadzić w nie racje żywnościowe i tę opinię podtrzymuję. Z całą pewnością nie nadają się one na bibeloty, które prawdopodobnie przy kilku zmianach pozycji dzwoniłyby nam w okolicach łopatek lub po prostu poleciały w świat.

Środkowa część kurtki (przód i tył)
W tym miejscu mamy najmniej, bo jedynym elementem, na który warto zwrócić uwagę jest ściągacz wykonany ze sznurka. Ów sznurek wędruje po całym obwodzie smocka, a ukryty jest w zakładce materiałowej zaszytej przy każdym wylocie w sposób uniemożliwiający przemieszczanie się sznurka w pionie. Sama zakładka jest doszyta, dzięki czemu zmniejszone jest naprężenie sznurka – jest mniejsze ryzyko, że się przerwie. Sznurek następnie przepuszczony jest przez oczka i w ten sposób wędruje pod spód. Na końcach sznurka znajduje się po jednym stoperze. Regulacja smocka w talii jest olbrzymia, co ma spełniać wymaganie stosowania dodatkowej odzieży w różnej konfiguracji. Masonauci – radujcie się wraz ze swoimi bebzunami. Można mieć obawy czy w ten sposób przepuszczony sznurek nie przedrze się w miejscu styczności z oczkami w powłoce kurtki, ale ja przez cały ten czas nie zaobserwowałem najmniejszych przetarć, co świadczy o solidności wykonania tego kawałku materiału.

Sznurek przełożony do środka to bardzo dobre rozwiązanie – w ten sposób uniknięto zbędnych elementów na zewnątrz kurtki, które mogłyby o coś zahaczać i bezsensownie się plątać.

W środkowej części zdjęcia widoczny jest materiał, wewnątrz którego przebiega sznurek do regulacji kurtki w talii.

Rękawy
Cóż to by była za kurtka bez rękawów!? Serdak! (przepraszam za suchar, już się poprawiam…).

Rękawy w wersji L są długie i przy moim wzroście (195 cm) są idealne na długość. Oba elementy kurtki zapinane są na rzep ze stosunkowo dużym zakresem regulacji, chociaż, biorąc pod uwagę ogólną obszerność kurtki, mogłaby być większa.

Rękawy różnią się pod względem zamieszczonych kieszeni oraz rzepów, a mianowicie (patrząc od góry):

  • lewy rękaw: mamy pionowy rzep, kieszeń zapinaną poziomo, na której znajduje się rzep o wymiarach ok. 15cm x 12cm, natomiast pod tą kieszenią jest…kieszeń, zapinana pionowo umiejscowionym zamkiem błyskawicznym (sam w niej przechowuję klucze do auta – idealnie nadaje się do ochrony przed zagubieniem drobnych precjozów).

Rękaw lewicowy.

  • prawy rękaw: rzep pionowy – zdecydowanie dłuższy od tego na lewym rękawie; ponadto kieszeń o wymiarach ok. 12 cm x 8 cm, zapinana guzikiem kanadyjskim (przeznaczona do przenoszenia mniejszych przedmiotów, m.in. opatrunków lub batona klasy Lion).

Rękaw prawicowy.

Rzep do regulacji rękawa.

Miłym dodatkiem od producenta są dołączone ochraniacze. W obu rękawach, na wysokości łokci, znajdują się kieszenie zapinane w poziomie rzepem (trzyma on naprawdę solidnie mocno!), a w środku umieszczono po kawałku…pianki tapicerskiej. Rozwiązanie nie wydaje się przesadnie nowoczesne, ale muszę przyznać, że nigdy nie wróciłem ze strzelanki z poobijanymi łokciami. W sumie jest to lepsze rozwiązanie niż kawałek cienkiej pianki. Same kieszenie na ochraniacze są wykonane z Cordury 500D.

Jeśli nie chcesz mojej zguby, uszyj mi fotel, luby, czyli pianka tapicerska jako ochrona łokci by Leo. Działa.

Dolna część kurtki (przód i tył)
Tu uświadczymy dwie kieszenie z przodu, dwie po bokach, zapinane na guziki kanadyjskie. Ponadto na samym dole widoczny jest sznur do regulowania kurtki, zakończony po każdej stronie pojedynczym stoperem. Jest to przydatne rozwiązanie, ponieważ przy maksymalnym rozciągnięciu ściągacza smock wygląda jak bombka.

Z tyłu mamy jedną z największych kieszeni – zapinaną na 3 guziki kanadyjskie, o wymiarach ok. 21 cm x 35 cm.

Wracając jeszcze na chwilę do kieszeni zapinanych na guziki, trzeba powiedzieć o jednym – nie są one w żaden sposób podzielone. Są to typowe worki typu “Wrzucaj ile wlezie”. W przypadku tych zaopatrzonych w zamki błyskawiczne jest w sumie identycznie, tyle, że nie mają one specyfikacji worka zrzutowego. Należy przyznać, że kieszenie zapinane guzikami kanadyjskimi dobrze chronią wrzucone przedmioty przed zagubieniem dzięki dobremu nakładaniu się klapki na wlot kieszeni.


UŻYTKOWANIE (OPINIE OSOBISTE)

Graber – Ja oraz moi znajomi mieliśmy już wcześniej styczność z odzieżą produkcji Leo Köhler – bluzami oraz spodniami mundurowymi, podczas przymierzania których dochodziło do mocnego zdziwienia. Co było tego powodem? Rozmiarówka a realne wymiary. W przypadku członka ekipy, ps. Niedźwiedź, spodnie Explorer – rozmiar L za małe, w XL tonie jak Titanic (kolega to żywy kawał mięsa, więc XL i jego wprawiło w zdumienie, bo uważa, że dla niego idealny rozmiar to “N”). Identycznie w moim przypadku z bluzą typu Feldbluse – L za krótka, XL…też za krótka i do tego na tyle szeroka, że weszłoby tam półtora mnie (115 kg masy i 195 cm wzrostu). Przy zakupie parki przez Internet miałem zatem mocny dylemat czy wszystko będzie OK. Na szczęście Gruby posiadał na stanie oryginalnego brytyjskiego smocka i po porównaniu rozmiarówek na metkach okazało się, że są one praktycznie identyczne. Ostatecznie, przy pierwszym przymierzeniu, parka leżała na mnie idealnie przy czym człowiek nie wyglądał, jakby założył brezent na Trabanta.

Na długość – perfecto. Kurtka w rozmiarze L sięga do połowy pośladków, nie ma zatem szans na to, aby wiatr wpadał pod spód. W bardzo łatwy i szybki sposób wyregulowałem smocka, przede wszystkim w talii, co jest idealnym rozwiązaniem, gdyż zawsze zakładam na niego kamizelkę – unika się zawijania materiału, więc i szpej nakłada się sprawnie. Wygląda to też po prostu dobrze.

Kurtka działa idealnie – w chłodne dni narzucam wysłużony sweter termoaktywny wojsk szwedzkich (jest genialny, polecam, chociaż teraz ciężko go dorwać), na to parkę i mogę biegać godzinami. W zimę narzucam na grzbiet cienki polar i również jestem w pełni usatysfakcjonowany. Oczywiście zaznaczam, że moja masa dobrze mnie wygrzewa, więc możliwym jest, że chudsze osoby będą musiały dokoptować na cielsko coś więcej, ale nie uważam, aby wymagało to nadzwyczajnych środków. Kurtka dobrze chroni przed wiatrem, jednocześnie ciało nie przegrzewa się, a ciuch zachowuje się jak druga skóra – nie ma problemów w postaci ściągania się, podwijania, zawijania i innego -ania. Tym co mnie również bardzo cieszy jest szybkie wysychanie kurtki po zmoknięciu.

Jedynymi rzeczami, które zmniejszają mój poziom zadowolenia z użytkowania parki są:
– nałożenie kamizelki (np. chestriga) oraz pasa biodrowego powoduje, że kieszenie są bezużyteczne – jedyne, których użytkowanie jest możliwe to kieszenie ulokowane na ramionach, ale są one jednymi z najmniejszych, więc można tam wcisnąć baton, klucze do auta lub papieroski; sytuacja może nie przeszkadzać wyłącznie wtedy, gdy zapakujemy kieszenie, nałożymy szpej, a dostęp do schowanych przedmiotów będzie nam potrzebny tylko przy zdjęciu kamizelki i reszty oporządzenia,
– obcierające się ronda kapeluszy (np. boonie hat) o daszek zdjętego z głowy kaptura – matko boska i wszyscy święci, jak to wtedy szoruje!!! Problem występuje przy kapeluszach o szerszych rondach.

W ten oto sposób, równie dobrze mógłbym mieć kurtkę bez tych wszystkich kieszeni, ponieważ nie użytkuję jej w inny sposób niż w lesie podczas strzelanek. Jeśli ktoś jest wędrowcem górskim, w takim przypadku smock zdecydowanie może się przydać. W każdym innym scenariuszu kurtka jest po prostu niefunkcjonalna, chyba że nałożymy na siebie wyłącznie pas biodrowy z szelkami lub samego plate carriera (wtedy przynajmniej mamy dostęp do dolnych kieszeni).

Pomimo to muszę stwierdzić, że parki nie zamieniłbym na żadną inną, o ile nie pojawi się produkt o podobnych parametrach zastosowanych materiałów, w lepszej cenie i spełniające moje wymagania pod względem użyteczności.

 

Grabek
Czy zamieniłbym Smocka na inną kurtkę? Stanowczo nie! Cenię ją za to, że mogę jej używać w czasie jesieni, zimy i wczesnej wiosny poprzez odpowiednie dobieranie odzieży spodniej. Ogólnie popieram zdanie Grabera w temacie braku dostępu do kieszeni, gdy założymy szpej – niestety, tak po prostu jest. Kurtka sama w sobie jest bardzo wygodna i przemyślana w kontekście pozostałych elementów konstrukcyjnych.

PODSUMOWANIE

W moim przypadku zadowolenie z użytkowania Smocka KSK plasuje się mniej więcej na poziomie 90%. Parka nie krępuje ruchów w każdej możliwej postawie i formie (marsz, bieg, czołganie, leżenie, przykuc itd.), można powiedzieć, że zachowuje się jak druga skóra i pozwala na nałożenie na siebie dodatkowych warstw dzięki swojej obszernej konstrukcji. Minusy? Dostęp do kieszeni, gdy mamy na sobie chociażby chestriga, jest zmorą tego produktu, a dołożenie pasa biodrowego może zakończyć się ostatecznie mocną irytacją (zapomnijcie o dostaniu się do kieszeni umiejscowionych na lędźwiach). Niestety, ale kurtka przemyślana przede wszystkim dla służb mundurowych (ba, dla sił specjalnych!) została uznana za produkt noszony samodzielnie lub z minimalną ilością wyposażenia 2 linii. Doliczając do tego guziki kanadyjskie otrzymujemy sprzeczność – świetny produkt z wadami na poziomie projektowym w kontekście udziału w działaniach typowo bojowych. Nie wyobrażam sobie wypchanego do granic możliwości smocka KSK, w szczególności olbrzymiej tylnej kieszeni na lędźwiach (jedyne skojarzenie, jakie przychodzi mi w tym przypadku do głowy, to Fiat 126P kombi). Dość dziwny projekt, ale najwidoczniej Bundeswehra miała w tym jakiś cel.

Problem z kieszeniami i kamizelkami jest najistotniejszą wadą opisywanego produktu, ponieważ w całościowym ujęciu jest on po prostu świetny i pomimo dość sporego wydatku uważam, że były to dobrze spożytkowane pieniądze. Przy zastosowaniu mniejszej ilości kieszeni automatycznie spadłaby sama cena produktu, a to byłoby ciekawe rozwiązanie. Nie oszukuję się z resztą, że w moim przypadku parki stanowią jedyny rodzaj kurtek, które odpowiednio okryją moje postawne ciało, a doliczając do tego rodzaj poszukiwanego kamuflażu (MCT) było to w owym czasie jedyne słuszne rozwiązanie.

Jak będzie w Waszym przypadku? Z dużą dozą prawdopodobieństwa przy poszukiwaniach i posiadaniu odpowiedniej ilości gotówki z pewnością zwrócicie uwagę na Smock KSK. A przynajmniej polecam i nim się zainteresować w toku podejmowania decyzji.

Plusy
+ dobra jakość wykonania (Deutsch Präzision) wyłącznie z lekkimi uwagami
+ ogólna duża dostępność kamuflaży
+ skuteczna ochrona przed chłodem i wiatrem
+ olbrzymia łączna pojemność wszystkich kieszeni
+ brak krępacji ruchów
+ wygodny kaptur

Minusy
– cena
– problem z dostępem do kieszeni przy nałożonym wyposażeniu 2 linii (kurtka posiada 75% dostępnych kieszeni wyłącznie przy nałożeniu pasa biodrowego i plecaczka na camelbaka
– wychodzące nitki przy dziurkach na guziki
– guziki kanadyjskie w ogóle niewspółpracujące przy nałożonym szpeju
– ograniczona dostępność kamuflaży na terenie PL

Profesor Cheeki Breeki aprobuje produkt i zaleca spożywanie w nim produktów alkoholowych wyrobu własnego.


Na potrzeby niniejszego wpisu wykorzystane zostały materiały fotograficzne, których właścicielem jest Wataha Press. W trakcie testowania produktu nie ucierpiał żaden Związek Radziecki, natomiast Profesor Cheeki Breeki wcale nie posiadał 2% stężenia alkoholu metylowego we krwi.


Share.

About Author

Peon Siepacz Nawigator. W airsofcie siedzi od prawie dekady. Burszuj ekipy Wolna Kompania, wyznawca replik z rodziny AK, wieczny użytkownik CYMY. Dumny posiadacz kałduna taktycznego. Pozdrawiam rodziców!

Leave A Reply