Opisywaliśmy już bluzę Leo Köhler KSK Field Jacket oraz spodnie Leo Köhler EXPLORER, więc czas na kolejny element ubioru “codziennego”, oferowanego przez tę markę – KSK Commando Shirt w kamuflażu MultiCam Tropic.

To do czego przyzwyczaja nas w dużej mierze Leo Kohler to prostota, wytrzymałość i maksymalna użytkowość mundurów, co mogliśmy zauważyć już w przypadku testu poprzednika. Teraz jest jeszcze prościej i lżej – brak bowiem i suwaków i nawet guzików, zatem też nic nie odpadnie. Wszystkie zamknięcia są robione na płasko i na rzep, aby nie uwierały, kiedy nosimy na niej kamizelkę/chest z płytami. 

DSC_2674

DSC_2675

DSC_2676

DSC_2677

BUDOWA I WYKONANIE

Commando Shirt został uszyty z tego samego materiału, co opisywane przez nas wcześniej spodnie oraz bluza, czyli mieszanki NyCo 52/48 (nylon 52%, bawełna 48%) – z licencjonowanego MultiCam Tropic. Mimo pobytów w różnych warunkach oraz kilku prań, kamuflaż nie stracił dotąd koloru. Barwy są tak samo żywe, jak w momencie wyjęcia bluzy z paczki. Szycie stoi na najwyższym poziomie, żadnych odstających nitek, krzywych szwów, czy innych nie doróbek. Jakościowo KSK bije na głowę większość mundurów, które mamy dostępne w Polsce. Co do kroju – jak wspomniał kiedyś Dev, może wydawać się nieco przestarzały konstrukcyjnie, ale ma być przede wszystkim niezawodny i efektywny.
Koszt bluzy na flecktarn.co.uk to 45 funtów, czyli około 260zł.

Jest zapinana na trzy rzepy o wymiarze 3×10 cm, co jest bardzo nietypowym rozwiązaniem. Ale guzik się nie urwie, a suwak nie uszkodzi.

DSC_2685Posiada klasyczny koszulowy kołnierz, nie jest jednak zapinana pod samą szyję, co ułatwia wentylację ciała, jak również nie ma podrażniającej (lub nawet czasem przyduszającej) stójki. Klasycznie jak w BDU. Dodatkowo pod pachami mamy wstawki z siatki – zrezygnowano z zamków i lepszego przewiewu, kosztem większej niezniszczalności munduru. Szerokość mankietów regulowana jest standardowo przez rzepy.

DSC_2683

Siatkowy wywietrznik pod pachą

Bluza ma w sumie cztery kieszenie: po jednej na każdym rękawie oraz dwie na piersiach (wszystkie zapinane na rzep). Te na ramionach dodatkowo wyposażone są w patkę, która po zapięciu kieszeni chroni jej zawartość przed zgubieniem.

DSC_2681

Kieszeń piersiowa

DSC_2680

Miejsce na nametaga

DSC_2682

Jak widać kieszenie na ramionach mają zakładki, zbliżone konstrukcyjnie do tych znanych z cargo w brytyjskich spodniach. Skutecznie zabezpiecza to przed zgubienie  rzeczy, które w nich nosimy.

DSC_2688

Widać doskonale wszyty kawałek materiału z taśmą ułatwiający otwieranie kieszeni, nawet jeśli mamy na rękach grube rękawice. Te naramienne mają naszyte panele rzepowe oraz posiadają uchwyt z materiału, ułatwiający ich otwieranie. Dodatkowy rzep – do umocowania nametaga -znajduje się nad lewą kieszenią piersiową .

Bluza ma również pagony… no ale to jest KSK ib Leo 😉

UŻYTKOWANIE

Jestem dość słusznej postury: 188 cm i 90 kg, stąd wybrałem bluzę w rozmiarze L. Używałem jej na kilku grach, bardzo często służy mi również jako zwykła bluza miejska. Nigdy nie maiłem zastrzeżeń co do tego jak oddycha i jak się zachowuje, choć oczywiście to klasyczna bluza mundurowa, a nie combat shirt, więc oczekujcie czegoś zbliżonego do np. CPU. Nic nie obciera, nie ciągnie, nie rwie się, nitki nie odchodzą, choć “gazeta” potrafi wyjść ze spodni robiąc falbankę pod paskiem 😀

DSC_3616Mieszanka NyCo 50/50 użyta do jej uszycia sprawdza się bardzo dobrze: szybko paruje i odprowadza pot, wywietrzniki zapewniają dodatkową wentylację, co jest szczególnie wskazane, jeśli mamy na sobie kamizelkę. Płaskie szwy, brak guzików oraz suwaków sprawia, że nawet, gdy masz na sobie plejta z płytami zapiętego na sztywno, nic cię nie uwiera i nie przeszkadza.

DSC_3349Kieszenie mają raczej standardową pojemność. Mieści się portfel, telefon, paczka papierosów, jakieś drobiazgi.

DSC_3178

Kamuflaż – jak sami już zdążyliście zobaczyć dzielimy się w redakcji na fanów Pencotta Greenzone oraz MCT. MultiCam działa całkiem całkiem i jest w pełni zadowalający. Można nawet się pokusić, że nawet lepszy od GZ momentami.

DSC_3384 DSC_3117

PODSUMOWANIE

Bluza KSK swoje już przeszła i za każdym razem dobrze się sprawdzała, nic nie obcierało i nie przeszkadzało. Brak zapięcia pod samą szyję (mimo, iż ten pomysł w pierwszym momencie wydawał mi się dziwny) świetnie sprawdza się, gdy zakładamy szal snajperski, czy arafatkę – nic nie dusi. Szycie stoi na najwyższym poziomie, ale do tego przyzwyczaiły nas już wcześniejsze produkty Leo Kohlera.

GALERIA

Share.

About Author

W ASG od kilku lat, w fotografii znacznie dłużej. To w większości moje zdjęcia tu podziwiacie :D

Leave A Reply