Od dłuższego czasu plate carrier JPC bije rekordy popularności, choć ostatnio jego pozycja została zagrożona przez różne konstrukcje pokroju ULPC, czyli w skrócie kopie/wersje rozwojowe produktów Blue Force. Oryginalnie JPC zostało zaprojektowane przez Crye Precission, ale dość szybko zaczęły ją kopiować i inne firmy oporządzeniowe, w tym także Polskie.
Czemu JPC zawdzięcza swój sukces? Przede wszystkim lekkiej, minimalistycznej (ale przemyślanej) budowie, przez co idealnie wpasowuje się w obecny nurt minimalizacji i zmniejszaniu wagi oporządzenia.

IMG_0842

Dżej pi si 😉

Jedyne prawdziwie koszerne JPC jest produkcji Crye Precission i o tym należy pamiętać 🙂
Nie mniej wymienię z grubsza jakie inne możemy jeszcze znaleźć na rynku:
Red River Plate Carrier Mod. I,
Ginger Tacticool Gear,
Shepard’s Tactical,
– Flyye/Mondi JPC (bardzo często na allegro),
Toy Soldier NJPC,
– MIWO Lubliniec OMC JPC 😀 (link w trakcie poprawiania przez MIWO),
TMC/Emerson Skirmich Jumper Plate Carrier,
– prywatni krawcy (tak! Na wmasg czasem można znaleźć).

Testowana kamizelka jest wykonana z nylonu w kolorze “foliage green”, który na pierwszy rzut oka wydał mi się “ranger greenem”, a w praktyce jest po prostu szaro-zielony. Prócz nylonu użyto również niewielkich ilości siatki dystansowej oraz większych, materiału termoaktywnego.
Jak przystało na TMC, kamizelka jest wykonana dużo lepiej niż wszelkiej maści ACMki, natomiast mimo wszystko pozostaje tylko chińczykiem. Zdarzają się więc niedoróbki, minimalne, ale dające się odczuć różnice między szerokością oczek molle, czy też proste szwy zamiast wzmocnionych.

Kamizelka składa się z 2 paneli, połączonych szelkami z materiału gumopodobnego oraz taśmowego cummerbunda.

IMG_0869

JPC mimo swojej prostoty jest naprawdę fajnie wykonane, a przede wszystkim bardzo lekkie.

Mimo swojej lekkości, JPC jest dość rozbudowaną… hm, w sensie technicznym, a nie “ilościowym” (wagowym?) – jeśli można tak to ująć. Oba panele przystosowane są do przenoszenia płyt SAPI w rozmiarze M, choć na upartego wejdzie i Lka. W przypadku przenoszenia płyty M, kieszeń nie jest idealnie dopasowana do balistyki, która lekko, ale lata (co zaowocowało siniakiem na nosie hue hue przy zakładaniu).

IMG_0864

Oryginalnie gumki shingli posiadają “uchwyty”, tu po prostu zostały “zdemontowane”, czyt. wycięte dla wygody właściciela.

Panel przedni to przede wszystkim bajer, jakim jest wewnętrzna zintegrowana ładownica na 3 magazynki M4. Magazynki Ak74 również się w nią mieszczą, choć jest dla nich trochę za mało miejsca – układają się nie na płasko, a skośnie.

IMG_0793

Mniej więcej tak samo “odpada” wciskanie Siga P226 do ładownicy, zwłaszcza z magami AK.
Glock jest bardziej płaski, więc nie powinno być problemów.

Ale w zasadzie nie ma się co przyczepić – ładownica jest w końcu dedykowana do magazynków M4/16. Nie mniej jednak, takie rozwiązanie zmniejsza zarówno masę, jak i gabaryty kamizelki (o ile wystarczają nam 3 magazynki na kamizelce). Pustą kieszeń można zamknąć na rzep wszyty u jej góry.

IMG_0875

Magazynki oddzielają ścianki z elastycznego materiału. Niestety nie jest łatwo wcelować magiem w przegródkę, z racji tego, że nic nie widać, taśm bo są umieszczone za nisko. O wciskaniu magazynków AK nie wspomnę…

Kolejną ciekawostką panelu przedniego jest wewnętrzna kieszeń-organizer, mieszcząca się pod taśmami z naszytym miękkim rzepem. Kieszeń zapinana jest na rzep i posiada wewnątrz naszytą taśmę molle na duperelki.

IMG_0874

Kieszeń jest całkiem pojemna, a taśmy są elastyczne, co ułatwia montowanie duperelków.

Panel tylni pozbawiony jest wszelkich bajerów, przy czym to na nim opiera się “system” regulacji obwodu cummerbunda. W kamizelce brakuje również uchwytu ewakuacyjnego, choć to akurat dość częste zjawisko w tego typu PC. Chyba największą ciekawostką jest tu “system” regulacji obwodu kamizelki, będący jednocześnie systemem mocowania boków do panelu tylnego.

IMG_0866

JPC jest minimalistycznym PC, co zresztą widać po sposobie mocowania/regulacji “paneli” bocznych, jak i np. braku uchwytu ewakuacyjnego.

IMG_0868

Regulacja JPC jest trochę upierdliwa i czasochłonna – cummerbund to tak naprawdę 2 panele z taśm, trzymających się na paracordzie przeplecionym przez taśmy tylnego panelu. Rozwiązanie banalne i lekkie, ale utrudniające zmianę obwodu w kamizelce.
Cummerbund jest na tyle elastyczny, na ile elastyczny jest przepleciony odpowiednio paracord.

Od strony wewnętrznej brakuje właściwie siatki dystansowej… Jest trochę nylonu, trochę siatki, trochę materiału termoaktywnego. Ale tak naprawdę cały ten miks nic nie daje i oddychalność kamizelki jest znikoma. Oczywiście sytuację ratują przewiewne boki, nie mniej jednak panele przedni i tylny są bardzo “potliwe”. Same płyty warto podłożyć odpowiednio przyciętą karimatą (zrobić sobie po prostu płyty stand alone), bo nie są w żaden sposób “izolowane” od ciała i powodują lekki dyskomfort.

IMG_0876

Również naramienniki nie posiadają siatki/comfortpadów, ale skupmy się jeszcze na panelach głównych…

IMG_0878

Prawdziwy patchwork – boki wykonano z materiału termoaktywnego (lub coś w tym stylu), nieco rozciągliwego, co zresztą umożliwia wspomniane wciśnięcie płyty L. Środek to nylon, a u góry zagadkowa wstawka z cienkiej siatki dystansowej.

Panel przedni z tylny łączy się naramiennikami na rzepy, wykonanymi z materiału gumopodobnego, z czasem niestety rozwarstwiającego się (a w środku jest… hmm… filc?). Naramienniki nie są elastyczne. Regulacja polega na zmianie zaczepienia rzepów, a następnie zakryciu ich zabezpieczającym rękawem (ten sam materiał co na bokach paneli), do którego przyszyte są “oczka” zapinane na rzepy, służące mocowaniu wężyka camelkaka, czy też np. kabli od radia.

IMG_0872

Naramienniki dają radę o ile przenosimy w JPC faktycznie tylko 2 płyty i 3 magazynki. Przy większym obciążeniu dość szybko zaczyna się je odczuwać.

Ogromnym plusem naramienników jest ich płaska konstrukcja, zarówno od miejsca “wyjścia” z panelu, jak i w miejscu pseudo comfortpada. Właściwie się ich nie odczuwa podczas noszenia. JPC testowałem z Grotem PP25 i Vulcanem – naramienniki w niczym nie kolidowały z szelkami plecaków, wszystko układało się tak, jakby nie miało się na sobie kamizelki.

Panele boczne to leciutka konstrukcja składająca się właściwie tylko z podwójnych, usztywnionych taśm systemu molle, dzięki czemu mamy możliwość montażu oporządzenia i po bokach kamizelki. Jest to jednak niezalecane z kilku powodów:
– ograniczenie oddychalności – po to są tam tylko taśmy, żeby skóra miała jak oddychać,
– sztywne taśmy ładownic mogą wbijać się w bok lub zaciągać materiał combat shirta,
– dociążamy kamizelkę, co wpływa na obciążenie naramienników.
Z racji, że cummerbund jest praktycznie nieelastyczny to taśmy boczne będą się niestety, ale osobom tęższej postury, wpijać w ciało.

IMG_0880

Jak widać są oczka, można montować ładownice. Przy taśmach pionowych cummerbunda (usztywniają konstrukcję boków) niestety, ale taśmy montażowe przechodzą dość ciężko, tym bardziej, że zaczepiają o wewnętrzne usztywnienie taśm (taśma – plastik – taśma, a pomiędzy tym przechodzi z jednej lub drugiej strony taśma ładownicy).

Co więcej JPC jest malutką kamizelką, z dość wysoko umieszczonymi taśmami bocznymi, co może utrudniać sięganie po zawartość ładownic na bokach, bądź też ograniczać zakres ruchu rękoma.

IMG_0827

Z racji tego, że JPC jest malutkie i właściwie nie posiada comfortpadów, jest przeznaczone przede wszystkim do współpracy z pasoszelkami, na które wrzucamy całą resztę ciężkiego oporządzenia. Wtedy też największy ciężar przenoszony jest na ewentualne comfortpady szelek.

IMG_0832

JPC w żaden sposób nie utrudnia składanie się do strzału – tu również zasługa płaskich naramienników.

IMG_0894

W zasadzie JPC można jak najbardziej traktować jako kamizelkę niskoprofilową. Oczywiście do momentu napchania do przedniej ładownicy magazynków, czy też klamki.

PODSUMOWANIE
JPC od TMC zaskakuje jakością wykonania jak na chińczyka, wypada całkiem nieźle jak na tego typu produkt. Testowany egzemplarz miał już około roku i mimo to trzymał się całkiem nieźle.
Jest to kamizelka przede wszystkim na szybkie akcje, z racji swojej niskiej masy i gabarytów oraz ograniczonych możliwości – przenosi właściwie tylko zestaw “must have”, czyli płyty i magazynki. Oczywiście na upartego można podczepić boczne kieszenie na płyty oraz miękkie comfortpady szyte na zamówienie. Nie mniej jednak, jest to przede wszystkim kamizelka dedykowana do współpracy z pasoszelkami oraz, dzięki płaskim szelkom, z plecakami.
Nadaje się raczej dla osób szczupłych, z racji tego, że boczne taśmy mogą wpinać się w ciało, co uniemożliwia jej długotrwałe użytkowanie, zwłaszcza jeśli użytkownik nosi sam combat shirt.
Mimo przewiewnych boków, przedni i tylny panel są zupełnie do bani w kwestii oddychalności – choć akurat to sprawa dyskusyjna, bo jak się okazuje, nie każdy lubi siatkę.
JPC od TMC jest również przeznaczona przede wszystkim dla użytkowników replik z magazynkami M4/16, gdyż do takich magów dostosowane są kieszenie w kamizelce.

SPECJALNE PODZIĘKOWANIA
Podziękowania dla Gustawa, który udostępnił do testów swoje JPC. Dzięki takim ludziom jak Ty dalej może działać ten blog 🙂
Replika mająca zwiększyć współczynnik lansu zdjęć została udostępniona przez Dudusia, za co również i jemu należą się podziękowania 🙂

IMG_0841

Pew pew pew! Idzie wiosna…
Sezon polowań znowu otwarty!

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

1 komentarz

  1. Pingback: Kamizelka Gingers Tacticool Gear “JPC”

Leave A Reply