W wielkim skrócie – odzież termoaktywna charakteryzuje się tym, że w szybki sposób odprowadza z ciała wilgoć (pot), dzięki czemu utrzymywany jest komfort termiczny ciała (nie jest mokro, nie jest zimno). Bawełna kiepsko odprowadza pot, w związku z czym po nawet krótkim bieganiu w chłodny dzień, koszulka bawełniana robi się mokra i tracimy przez to ciepło. Odzież termoaktywna jest wykonana w większości przypadków z tkanin sztucznych (a polar jest z butelek i co?). Kolejnym plusem odzieży termoaktywnej jest jej lekkość – bielizna termoaktywna, polar i kurtka gore-tex to łącznie mniej niż połowa wagi bechatki.

To co jest w większości przypadków pomijane to systemowość odzieży termoaktywnej. Wciąż popularny jest bawełniany T-shirt i na to bluza mundurowa, w czym człowiek się porządnie poci podczas biegania i jak powieje wiaterek to jest mało przyjemnie… a poza tym mokro i klepie. Co zgrozo jednak i odzież termoaktywną psuje się wrzucając pod polar koszulkę bawełnianą, czy też pierwsze lepsze skarpety do butów membranowych, lub softshell pod goretex.
Prawidłowo powinno to wyglądać mniej więcej tak:
1 warstwa: bielizna termoaktywna
2 warstwa: polar
3 warstwa: softshell SS LUB hardshell HS
(czyli kurtki membranowe, w tym najczęśćiej gore-tex)
I oczywiście mixy i wersje letnie/zimowe dobrane w zależności od warunków pogodowych i własnej specyfiki, zależnie, czy ktoś jest zmarźluch, czy nie. Czyli np. polar można pominąć i nosić SS na koszulce termo jak jest tylko chłodno i lekki deszcz, albo koszulkę termo i gore-tex’a jak jest chłodno i srogo pada. Można też kombinować dublując 1 lub 2 warstwę, czyli np. w chłodniejszy dzień grubszą koszulkę termo i na to combat shirta, czy też w zimę koszulkę termo, polar 100ka i na to polar 300ka – co kto lubi i co mu się najlepiej sprawdza.
Przykładowo (trochę uogólniłem poza tym każdy ma swoje własne upodobania termiczne):
1. Powyżej 15 stopni: combat shirt/t-shirt termoaktywny
2. Od 5 do 15 stopni: koszulka termo “grubsza”+CS LUB koszulka termo “grubsza” + softshell LUB koszulka termo “grubsza” + polar 100ka LUB koszulka termo coolmax + polar 300ka
3. Od -5 do 5 stopni: koszulka termo “grubsza” + polar 300ka, koszulka termo “grubsza” + polar 100ka/ + softshell
4. Od -5 do -15 stopni: koszulka termo “grubsza” + polar 300ka + softshell/gore-tex
5. I dalej mixy, a jak już jest naprawdę zimo to jednak polecam już zamiast SS/HS brytyjską Snugpak Sleeka (allegro, około 150zł) lub amerykański ECWCS lvl7 (choć to już grube miliony, 500zł i więcej).

1 – bielizna termo
Najefektywniejsza jest tu odzież dobrze dopasowana do ciała, gdyż wtedy najefektywniej jest odprowadzana wilgoć z ciała. W zależności od warunków temperaturowych może być “cienka” lub “gruba”.
Tkaniny termoaktywne na gorące warunki są już szeroko stosowane w armii – we wszelkich combat shirtach CS. W przypadku brytyjskiej bluzy UBACS (allegro, armyworld.pl; koszt 30-100zł, w zależności od stanu i kamuflażu: DDPM lub MTP), korpus jest wykonany z tkaniny coolmax, przewiewnej i nieźle odprowadzającej wilgoć z ciała, choć nie przylegającej ściśle do ciała.

IMG_0673

UBACS, czyli brytyjski combat shirt. Bluza nie tylko pod kamizelkę, bo na rower też się nieźle nadaje.

Dodatkowo dosyć dobrze dostępne są t-shirty brytyjskiej armii wykonane w całości z coolmax’u (koszt około 10-25zł, kolor beżowy, zielony, brązowy, czarny):

_IGP1681

T-shirt termo coolmax jest dobra, bo jest dobra i tania 😉

Lepszym, choć droższym rozwiązaniem jest amerykański CS produkcji Massifa (jakiś czas temu przez nas recenzowany), gdyż tkanina korpusu ściśle przylega do ciała (allegro, armywordl.pl; niestety koszt to już około 150-200zł w górę, i kamuflaż ogranicza się do UCP i MC):

DSC_3658

Bluza ACS MASSIFa jeszcze na długo pozostanie wyznacznikiem zajebistego combat shirta.

Równie dobry jest CS USMC, ale dostępny jest jedynie w wersji Desert MARPAT (około 150zł w górę). Zawsze są jeszcze CS’y Helikona, choć zastosowana w nich tkanina termo pozostawia wiele do życzenia (koszt około 150zł, kamuflaż  wz93, marpat, wdl, camogrom, oliwka, kojot, czarny, natomiast PenCott i A-TACS to już ponad 200zł). Nieco lepiej prezentują się wyroby Emmersona/TMC (około 125zł), ale nie są aż tak dobrze dostępne i w mniejszej ilości kamuflaży, przynajmniej w kraju.Jeśli ściągamy z Azji to można sobie zakupić i “Krypteka”.

Łatwo zauważyć, że CS jest nie tylko lżejszy od typowej bluzy mundurowej, nawet w rip-stopie, ale też nie trzeba pod nim nosić dodatkowej koszulki, chyba, że jest zimno, a my nie chcemy jeszcze odkładać CS’a do szafy. Ponadto, przy współdziałaniu z kamizelką pokrytą od wewnątrz siatką dystansową, możemy mieć suchy korpus nawet w gorący dzień, co jest niemożliwe w przypadku klasycznej bluzy mundurowej, czy to z bawełny, bawełny z nylonem, czy nawet bawełny z poliestrem.
Brytyjskie coolmaxy polecam, gdyż są dobre i tanie 🙂 Ponadto w przypadku wersji DDPM, z pomocą barwników, dość łatwo i tanio uzyskać CS o jednolitym kolorze. T-shirty coolmaxowe teoretycznie wykonane są z tej samej tkaniny, choć wg mnie wolniej łapią zapachy niż oryginalny UBACS, a wersja piaskowa wygląda niemal jak kojot.
W ciepłe dni, “wojskowa odzież termoaktywna” w zupełności wystarcza, gdyż CSy mają rękawy wykonane z klasycznych mundurowych materiałów i jako takie są dość odporne na wszelkie krzaki, kolce i inne takie, które mają tendencję do zaciągania (zaczepianie i uszkadzanie) odzieży termoaktywnej. Choć w przypadku krótkiego rękawka możemy już skorzystać z produktów sportowo-turystycznych, tak samo jak w przypadku gdy szukamy 1 warstwy pod polar, czy softshell/hardshell. Jeśli jest jeszcze ciepło to warto sięgnąć po produkty z serii HeatGear Under Armour’a, które są już dobrze sprawdzone, najwyższej jakości, choć też niestety drogie (około 120-200zł w górę, zależnie, czy długi, czy krótki rękaw). UA ma linię Tactical, która jest właśnie kierowana do mundurowych, itp.

Tańszym wyjściem jest polowanie na inne firmy, jak np. Brubeck, Stoor, czy Kipsta (Decathlon). Decathlon jest ogólnie źródłem dobrej i taniej odzieży termoaktywnej, choć w przypadku 1 warstwy radzę wybierać odzież dobrze dopasowaną, jak poniższa:

IMG_1497

Koszulka Kipsta Base Layer sprawdza się również jako combat shirt, choć oczywiście brak jej kieszeni. Ale co się dziwić? W końcu to koszulka dedykowana pod polar/SS/HS, świetna i do ASG i do biegania/roweru, itp.

Posiadam powyższą bluzę od prawie 2 lat i jestem bardzo zadowolony. Szybko odprowadza wilgoć z ciała, dobrze trzyma temperaturę, jest dobrze dopasowana i jest też odpowiednio długa, dzięki czemu nie wysuwa się ze spodni, przez co odsłonięte są plecy (niestety częsta wada wielu koszulek termoaktywnych – są za krótkie). Występuje również w mniej rzucających się w oczy kolorach. I nadto nie rozciąga się z czasem.
Oczywiście pierwsza warstwa to też strefa od pasa w dół. Tu też warto sięgnąć po odzież termo i wybrać jakieś bokserki z dobrego, oddychającego materiału i tu również Decathlon wypada najlepiej – sugeruje wybierać tu odzież do biegania.I mile widziana odzież z jonami srebra.

Podobnie w przypadku zimy, trzeba jednak czasem zaopatrzyć się w kalesony, bardziej taktycznie zwane “legginsami” 😀 Te sportowe do biegania idealne nadają się na zimę nawet pod spodnie BDU/ACU, znacząco podnosząc komfort termiczny. Genialna jest bielizna zimowa z wełną merino produkowana dla niemieckich komandosów KSK. Polecam polować na demobil, bo można dorwać komplet i za 20zł, a wartość rynkowa tego sprzętu to kilka stów.

Jeśli jednak zdecydujecie się na kontraktową bieliznę to US Army ma m.in. 2 zestawy bielizny termicznej (długa bluza + kalesony): cienki i lekki lvl1 oraz grubszy lvl2 (allegro; armyworld.pl, e-militaria.pl; 100-150zł komplet, kopie Helikona podobnie).

2 – polar
Polary różnią się od siebie grubością, a dokładniej gramaturą materiału, z którego jest wykonany. Im wyższa gramatura, tym grubszy materiał, a co za tym idzie cieplejszy, mniej przewiewny, ale też i mniej oddychający. Tak naprawdę POLAR produkuje tylko jedna firma – Polartec, natomiast wszelkie inne nazywane są polarami, bo tak się już przyjęło… Polary można w zasadzie podzielić na trzy grupy 100ki, 200ki i 300/390ki.
100ki są cienkie i nadają się doskonale na nieco chłodniejsze dni pod softshell, czy jako awaryjna bluza, gdyby się ochłodziło. Do najpopularniejszych 100ek należy Polartec USMC (70-100zł) o kroju kangurki, choć bez kaptura. Jest lekki, dobrze oddychający, a termicznie zapewnia ciepło nieco słabsze od 2 razy grubszej 200ki z Decathlonu, która jest jednak tańsza (40zł).
Z najgrubszych polarów, obecnie najpopularniejsze są przede wszystkim Patrioty produkcji Helikon’a (120-190zł; kolory: cb, oliwkowy, czarny, MC, MTP).
Choć gramatura materiału, z którego jest wykonana to aż 390g/m2 to termicznie jest to odpowiednik 300ki Polarteca (czarny US Army to około 100zł na allegro, cb i foliage to już około 300zł), który choć ma mniej bajerów, jest cieplejszy.

O ile w przypadku 50, 100 i 150ek wywietrzniki pod pachami są raczej zbyteczne to już w przypadku grubszych polarów warto wybierać, te które je posiadają. Polar dobrze oddycha, ale jednak zatrzymuje dużo ciepła i wentylacja nieraz przydaje się dla ochłody. Przykładem polaru bez takich wywietrzników jest Silesia sprzedawany przez MIWO.. plusem takich polarów jest jednak to, że nie wieje nam pod paszkami.

Drugą rzeczą na którą warto zwrócić uwagę to kaptur – gdy polaru używamy jako warstwy zewnętrznej, jest on przydatny. Natomiast, gdy używamy go pod SS/HS to już możemy mieć problem, żeby zapiąć kurtkę pod szyją, zwłaszcza z jakąś grubszą szalokominiarką, czy arafatką – warto o tym pamiętać.
Trzecia sprawa to wzmocnienia – na łokciach naprawdę się przydają, na barkach również. Oczywiście w przypadku stosowania jako wierzchniej warstwy.

3 – SS/HS
Soft shell to lekka kurtka charakteryzująca się bardzo dobrą oddychalnością, ochronę przed wiatrem oraz przed lekkim deszczem (materiał pokryty impregnatem, na większy deszcz się nie nadaje). Nadaje się idealnie, gdy jest sucho, chłodno, a my intensywnie się poruszamy, wydzielamy dużo ciepła i potu. Dzięki wysokiej oddychalności materiału, kurtka nawet po intensywnym biegu pozostanie sucha, więc gdy zawieje, nie poczujemy chłodu. Hardshell (i tu najpopularniejszy gore-tex) jest kurtką membranową, w przeciwieństwie do SSa doskonale chroniącą przed intensywnym deszczem, wiatrem, dużo lepiej zatrzymującą ciepło, ale o znacznie mniejszej oddychalności – nie nadaje się do tak intensywnych czynności jak SS. W przypadku SS chyba najrozsądniejszym wyjściem jest Trooper Helikon’a, chyba pierwszy produkt, który naprawdę zajebiście wyszedł tej firmie.

SS sportowe i turystyczne są nader drogie, nawet te w Decathlonie, z tego względu Trooper za około 250zł wypada naprawdę interesująco.
W przypadku HS można coś upolować w ciuchlandzie za bezcen (sportowe i turystyczne), można też skorzystać z kontraktów:
– austriacka kurtka M-65 gore-texow’a (allegro, armyworld.pl; 80-100zł)
– amerykański ECWCS (allegro, gromtrade.pl, około 300-500zł za kurtkę i około 100-200zł za spodnie; w zależności od stanu, generacji, kamuflażu)
– membranowe kurtki Bundeswehry, oliwkowe i flecktarn (allegro, armyworld.pl; komplet to około 100-150zł)
MVP armii brytyjskiej (allegro, ok. 100zł za DPM i DDPM, natomiast MTP 250zł w górę za kurtkę, spodnie to 80-100zł)
Zarówno w przypadku SSów i HSów należy zwracać uwagę na obecność zamków wentylacyjnych i kaptura, gdyż są to bardzo istotne cechy, oraz (a właściwie przede wszystkim) na parametr oddychalności użytej membrany. Przykładowo membranówki Helikonu mają około 5-krotnie niższą przepuszczalność pary wodnej niż kontraktowe ECWCSy. Gdyby jednak ktoś kupił ECWCSa Helikona Gen1 to polecam odpruć podpinkę – znacząco poprawia to oddychalność materiału.
W przypadku spodni, w zasadzie HS warto używać tylko przy naprawdę dużych mrozach (oraz gdy mamy w planach dużo czołgania się, głęboki śnieg i duży dystans do pokonania, wtedy mokre spodnie mocno utrudnią nam żywot). W większości przypadków najlepiej sprawdza się bielizna termo, bojówki w twillu (jedyny taki wyjątek) lub rzadziej SS (np. PCU lvl5).
Z SSów i HSów warto zrezygnować na rzecz kurtki wypełnionej izolacją syntetyczną (wymieniane Snugpal Sleeka i lvl7) w przypadku, gdy nasze zadanie będzie mało dynamiczne (np. pilnowanie obozu). Wymienione kurtki sprawdzają sie najlepiej, gdy się ruszamy i “podgrzewamy się od środka”. Odradzam jednak bechatkę WP, bo to jest naprawdę relikt minionej epoki i nie dość, że ciężki to jeszcze mało ergonomiczny (kołnierz i brak kaptura, a guziki to w ogóle rekord świata).

Natomiast jeśli nie chcemy mieć mokrych spodni, a trzymamy się klasycznych bojówek – to polecam zainwestować w stuptuty, ale nie cordurowe, a gore-tex’owe. To, czy wybierzemy stuptuty od kostki, czy też zakrywające i buty, zależy od upodobań osobistych. Te drugie przydają się szczególnie, gdy nie mamy butów z membraną gore-tex, tylko skórzane, gdyż te prędzej, czy później przemiękną. Wymysły w stylu skarpet gore-tex w butach ze skóry/cordury to wg mnie poroniony pomysł, bo całe buty przemiękną i szybko się zniszczą. Naprawdę, na zimę warto zainwestować w porządne buty z membraną gore-tex. Klasyczne amerykańskie Belleville 700 lub 790 to wydatek około 200-300zł (plus wymiana wkładek na Ironmany, które znacznie poprawiają komfort chodzenia), a do tej pory jeszcze nigdy mi nie przemiękły (w tym kilka h łażenia po wodzie). Mają minusy (mało sztywna konstrukcja, można i tak skręcić kostkę; śliska podeszwa na lodzie), choć za tą cenę są to chyba najlepsze buty membranowe (Decathlonowa membrana NovaDry przemięka). A jak traficie 690ki z nową podeszwą “360” to i nie będzie już tak ślisko.
Jeszcze kilka słów o skarpetkach – nie wszystkie nadają się do obuwia wojskowego/turystycznego, chyba, że chcecie mieć spocone stopy i śmierdzące buty (na to pomaga wrzucenie po używaniu kilku torebek herbaty). Godne polecenia są skarpety motocyklowe (coolmax) z tygodnia motocyklowego w Lidlu (16zł/para), Freshfeety z Marks & Spencer’a (z jonami srebra, 69zł za 7 par, ale na wyprzedaży i po 20zł/7par), a także wysokie skarpety turystyczne z Decathlonu (ogromny wybór) oraz skarpety Wisportu.

Do dokończenia pozostaje jeszcze kwestia rękawic. Co do czapek – chyba najlepiej sprawdzają się beanie Polarteca (zarówno kontraktowe US Army, około 50-60zł, jak i sportowe/turystyczne, w tym m.in. windy cap, która jest grubsza od beanie i lepiej chroni przed wiatrem), jak również jej kopie, czy to Helikonu (Predathor.pl), czy też Silesi (20zł).

Na zakończenie, jeśli chcecie łatwo znaleźć dobrą odzież termo i nie ryzykować straty kasy – polecam forum TACTICAL.PL 🙂

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

1 komentarz

Leave A Reply