Windrunner to jedna z ciekawszych pozycji na okresy wiosny, lata i jesieni – lekka i cienka kurtka, zajmująca niewielką objętość, mieszcząca się w większości małych i średnich kieszeni cargo. To jednocześnie jej zaleta, jak i wada, bo z racji swojej konstrukcji nie jest aż tak uniwersalna jak chociażby Trooper i nadaje się praktycznie tylko jako zapas/kurtka awaryjna lub odzież do biegania i na rower.

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

Windrunner w rozmiarze M waży niecałe 160 g (tyle co półtorej tabliczki czekolady), co wiele mówi o samym materiale – Nylon 100%. W dotyku jest cieniutki jak materiał malarski, ale jest znacznie wytrzymalszy. Nie ma co marzyć o odporności jak w mundurze NyCo, ale nie drze się jak papier w przypadku zahaczenia o krzaki. Jest naprawdę nieźle. Dostępna jest w kamuflażu CamoGrom oraz w kolorach alpha green (testowana wersja), coyote, shadow grey i czarnym.
Kosztuje 209zł, co wypada mniej korzystnie w porównaniu do Troopera kosztującego 299 zł, ale po kolei…

Kurtka ma krój kangurki, z głęboko rozsuwanym zamkiem (prawie 30 cm), z kapturem i przelotową kieszenią zapinaną na 2 suwaki. Od strony wewnętrznej wykonano ją z siatki, na którą naszyto 2 małe kieszonki (9×13 cm) – idealne na telefon, odtwarzacz mp3 czy też klucze.

Pod pachami wszyto trójkątne siatki. Rękawy zakończono elastycznymi mankietami, natomiast kaptur i dolną krawędź kurtki regulujemy za pomocą ściągaczy.

Spakowana kurtka ma wymiary równe mniej więcej 3 magazynków do M4 i zmieści się w kieszeni bojówek, lub nerce. Po lewej stronie, od środka, znajduje się kieszonka, w której można upchnąć/skompresować całego windshirta.

Rozmiarówka jest taka, jaka być powinna – nie jest ani zawyżona, ani zaniżona.

UŻYTKOWANIE (OPINIA OSOBISTA)

Głównym zadaniem Windrunnera jest ochrona przed wiatrem i sprawdza się w tej materii równie dobrze co Trooper, z tą różnicą, że materiał jest cieńszy i szybciej zaczyna się odczuwać chłód. Ochrona przed deszczem jest porównywalna ze zwykłą bluzą mundurową, ale szybciej schnie. Niby jest jakieś pokrycie DWR, ale naprawdę nie spodziewajcie się cudów – to tylko windshirt.

Kurtka dość dobrze kryje taktyczny kałdun.

Oddychalność materiału jest bardzo duża, wypada lepiej niż soft shell’e, tkanina również szybciej schnie. Kurtka sprawdza się przy różnych aktywnościach fizycznych, a jej zalety wagowe odczuwa się zwłaszcza podczas biegania, ponieważ jej waga jest śmiesznie mała. Windrunner można nosić równie dobrze w cieplejsze dni – wystarczy podwinąć wysoko rękawy i rozpiąć całkowicie suwak. W przypadku biegania, nawet podczas nagłych ulew, zapewnia całkiem spory komfort, organizm nie wyziębia się momentalnie od wiatru. Sporo pomaga tu kaptur z daszkiem, który można szczelnie dopasować. Również jazda na rowerze jest bardziej komfortowa, bo przy szybszej jeździe wiatr jest jednak bardziej odczuwalny niż przy biegu.

Ale nie samym bieganiem człowiek żyje. W letnie wieczory Windrunner sprawdza się idealnie, jako awaryjne okrycie, ale w chłodniejsze dni to soft shell’e są dużo lepsze. Przez windshirt dość szybko zaczniemy wytracać ciepłotę ciała, nawet gdy osłonimy się przed wiatrem. Dłuższe patrole także nie są domeną opisywanego produktu – pomimo swojej objętości, warto zabrać coś grubszego, bo nawet polar pod spodem nie zrównoważy tego odpowiednio.

Ergonomia. Robi się cieplej i w miarę obszerne rękawy z elastycznym mankietem można podciągnąć bardzo wysoko. Do tego wysoko rozpinany zamek. I w drugą stronę – kaptur (ściągacze po bokach i z tyłu), jak i dolną krawędź kurtki (ściągacz całości tylko z prawej strony) można bardzo dobrze dopasować i zyskać “bufor cieplny”.

Kieszeń piersiowa jest obszerna, zmieści spokojnie chusteczki, telefon, klucze, mp3, czapkę, rękawiczki i co tam jest jeszcze potrzebne. Wewnętrzne przegródki są jak znalazł na telefon – dzięki czemu nie lata na lewo i prawo podczas biegu. Pod kamizelką niestety są właściwie niedostępne.

PODSUMOWANIE

Fajna, ale dość droga kurtka do biegania i na rower – tak w wielkim skrócie prezentuje się Windrunner. Ma sporo zalet, ale nie okłamujmy się – Trooper z racji swojej uniwersalności, lepszych parametrów (w większości) i ceny wyżej zaledwie o 100 zł, wypada po prostu lepiej. Jeśli jednak ktoś często biega, będzie to z całą pewnością ciekawa propozycja. Nada się także jako odzież awaryjna do plecaka/nerki lub samochodu. Gdyby cena oscylowała w okolicy 150zł byłaby to idealna sportowa kurtka, zwłaszcza gdyby pojawiły się dodatkowo i “jaśniejsze” kolory (rzucające się w oczy na drodze).

GALERIA

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

5 komentarzy

  1. Cześć, jak się ma oddychalność tej kurtki do troopera? Chodzi mi o wielogodzinny marsz z plecakiem, czasem z podbiegami na terenie nizinnym jak i w górach? Zastanawiam się nad jedna z tych dwóch kurtek i nie wiem którą wybrać. Czołgać się w nich nie będę, ale dość intensywni łoić owszem

    • Oddychalność Windrunnera jest większa niż Troopera, wiadomo, materiał też sporo cieńszy. Z drugiej strony Windrunner jest bardziej podatny na warunki atmosferyczne, mniej uniwersalny i jest kangurką. Są plusy, są minusy i wszystko w zasadzie zależy od pogody. Osobiście uważam, że Trooper jest bardziej uniwersalny.

Leave A Reply