W tym roku Helikon zaskoczył nas dużą ilością nowego sprzętu wykonanego z Cordury 500D, a nie jak dotąd (w większości) z nylonu. Jednocześnie zachowano w miarę rozsądne ceny, co oczywiście też nas ucieszyło. Po ciepło przyjętych nerkach (Bandicoot oraz Possum) przyszła kolej na plecak EDC Raider, całkiem uniwersalną i zaawansowaną konstrukcję.

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

Raider dostępny jest w tej chwili w jednolitych wersjach kolorystycznych (coyote, adaptive green, olive green, czarny i shadow grey) w cenie 359 zł oraz za 389 zł w wersji kamuflażowej (MultiCam, Pencott Greenzone i Badlands, Kryptek Highlander, A-TACS FG i iX). Mamy na dzień dobry naprawdę bogatą ofertę, a biorąc pod uwagę takie perełki jak Kryptek i A-TACS iX, być może w przyszłości pojawią się kolejne warianty. Pożyjemy, zobaczymy. Na oko wydawałoby się, że cenowo ciężko będzie się wbić w mega popularne Sparrowy 20 i 30 w zbliżonym przedziale cenowym. Konstrukcja jest jednak bardziej zaawansowana i nie w kształcie sześcianu.

To, co rzuca się w oczy w pierwszej chwili to zewnętrzna kieszeń-kangur (lub, jak kto woli, bobrzy ogon), w większości zrobiona z wytrzymałego, elastycznego materiału. Środkiem poprowadzono taśmę wraz z klipsem duraflexa, która umożliwia zapięcie kieszeni po zwinięciu jej.


Wystarczy odpiąć klamry z górnej części, stanowiące jednocześnie taśmy kompresyjne (nadmiar można zgarnąć dzięki taśmie z rzepa), a następnie zwinąć zewnętrzną kieszeń i spiąć klips.


Nad kangurem umieszczono małą kieszonkę, pod rzepem, wyścieloną również rzepem, a zatem idealną m.in. na okulary i tym podobne niewielkie i podatne na uszkodzenia mechaniczne przedmioty.

Po bokach mamy kieszonki z elastycznym mankietem oraz montaż molle powyżej na dodatkowe kieszenie.

Na spodzie Raidera znajdziemy jeszcze jedną ciekawostkę – kieszeń z przeciwdeszczowym pokrowcem na plecak. Można go wypiąć, jest zapleciony na taśmie z drabinką.

Wewnętrzna strona szelek oraz większość pleców wykonano z 2 warstw: cienkiej i miłej w dotyku siatki technicznej, a pod spodem perforowanej gąbki. Tworzy to dość sztywny, ale całkiem wygodny i przewiewny system nośny. Plecy usztywniono pianką oraz dodatkowo grubym profilem z aluminium (czyli tego się nie da pomalować), który można w każdej chwili wyjąć.

Co ciekawe, siatka dystansowa nie jest poprowadzona aż na sam dół plecaka. Część dolną paneli dystansowych obszyto cordurą.

Na każdej z szelek znajdziemy elastyczną taśmę, D-ring, klamrę szybkiego wypięcia, wraz z regulacją, a dla dodatkowej stabilizacji dodano pas piersiowy z klamrą oraz większy – biodrowy. Ten ostatni, gdy go nie używamy, można schować w małych otwartych kieszonkach po bokach plecaka.


Nad główną komorą znajduje się druga mała kieszonka, z wewnętrznym organizerem. Wbrew pozorom jest całkiem pojemna. Pod klapką tej kieszeni znajduje się wspomniany wcześniej sztywnik.


I w końcu przechodzimy do środka, czyli komory wewnętrznej. Od strony pleców górną część obszyto rzepem przewidzianym pod wszelkie organizery. Mamy również małą klamerkę z taśmą do podpięcia stabilizującego camelbaka. Mniej więcej połowa dolnej części to kieszeń z elastycznym mankietem, docelowo przeznaczona na bukłak, choć bez jakiejś dodatkowej izolacji termicznej, jak np. w Vectorach Spearpointa i Templars Gear. Wyjście dla rurki systemu hydracyjnego znajduje się na wysokości wszycia klamer (po obu stronach).

Kieszeń główna otwiera się bardzo szeroko (zamek dwukierunkowy, oczywiście), aż do wysokości bocznych kieszonek. Od strony zewnętrznej umieszczono pojemną kieszeń siatkową.

UŻYTKOWANIE (OPINIA OSOBISTA)

Najbardziej charakterystycznym elementem Raidera jest zewnętrzna kieszeń – kangur, która w przypadku wersji kamuflażowych zaczyna wyglądać nieco…kontrowersyjnie 😉 Ale jeśli chodzi o użyteczność, jest ona świetna. Na co dzień jest jak znalazł na wszelkiego rodzaju torby, reklamówki i wszelkie inne gabarytowe przedmioty typu “szpargały” (jak choćby kilka rolek papieru kuchennego). Na zakupy też się nada 😉 W terenie zmieści hełm, zapasowy chest rig (po co, to już inna historia) czy kurtkę. A nawet i buty…

Sam plecak mógłby być nieco większy. Mieści około 20L, ale sytuację ratują zewnętrzne kieszenie. Sytuacja komplikuje się, gdy coś upchniemy w kangurze – wtedy komora główna staje się mniej dostępna oraz ciężej ją dopełnić. Dodatkowo taśmy kompresyjne/mocowanie kangura pozwalają bez odpinania otworzyć na szybko tylko niewielką część zamka.

W kwestii rozlokowania kieszeni nie posiadam znaczących uwag. Ich układ jest przemyślany, są rozłożone rozsądnie, a w przypadku głównej komory ścianka z rzepa umożliwia przypięcie dodatkowych paneli, kieszonek czy kieszeni apteczki zrywanej. Mogę ewentualnie dodać, że w kieszeni z organizerem zamiast małych kieszonek można było wstawić 2 taśmy o różnej szerokości, jak np. w nerkach Helikona.

System nośny jest dosyć sztywny i trzeba się do niego przyzwyczaić, ewentualnie wyjąć sobie listwę usztywniającą. Później jest już tylko lepiej, bo plecak jest naprawdę wygodny, a przy dłuższych wędrówkach z obciążeniem, bardzo pomaga zarówno pas piersiowy, jak i biodrowy. O ile w codziennym użytkowaniu (praca, spacer, zakupy, szkoła) szelki spokojnie dają radę, tak w terenie z większym sprzętem niekoniecznie gra w pełni muzyka. Gdy używamy samego pasa z oporządzeniem, nie ma problemu, natomiast do chest riga czy kamizelki szelki są już zbyt szerokie.

Warto zaznaczyć, że dół poduszek na plecach jest również obszyty cordurą. Czemu to takie istotne? Najczęściej właśnie dolna część plecaka ma kontakt z podłożem (postoje, itp.) i wtedy siatka dystansowa łapie najwięcej syfu. A brak siatki to i brak problemu. Nie ma to istotnego wpływu na cyrkulację powietrza podczas noszenia plecaka, a się przydaje.

Świetną sprawą jest chowany w spodniej kieszeni pokrowiec przeciwdeszczowy. Jest to coś, czego mi bardzo często brakuje, choć mógłby być nieco większy. Problem zaczyna się, gdy mamy wypchaną zewnętrzną kieszeń plecaka, wtedy odczuwa się niewystarczające rozmiary pokrowca. Dzięki temu, że jest odpinany możemy spokojnie wysuszyć go na sznurku (albo po prostu go zostawić/tymczasowo pozbyć/porzucić), a w kieszeń wcisnąć coś akurat bardziej potrzebnego.

Z drobnych uwag to pullery zamków mogłyby być nieco większe. Te dają radę, ale są naprawdę małe. Parę centymetrów więcej robi różnicę 😀

PODSUMOWANIE

Raidera można śmiało polecać na jednodniowe wypady i w góry, i do Mordoru lub Isengardu (tych biurowych!). Jako plecak codzienny, sprawdza się bardzo dobrze, ale jako sprzęt na strzelanki już niekoniecznie (w końcu nie takie jest jego docelowe przeznaczenie). Prawie 400 zł za plecak 20L to sporo, gdy w zbliżonej cenie jest Wisport Sparrow 30L, a stówkę tańszą 20-ke. Mimo to Raider jest już zaawansowanym konstrukcyjnie plecakiem, jak na Helikona, i przede wszystkim sprzętem z Cordury. Wybór należy do Was.

GALERIA

 

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish…
Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą – u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

Leave A Reply