Prawie trzy lata temu testowaliśmy kopię JPC wykonaną przez Ginger’s Tactical Gear, o której przez pewien czas było dość cicho, aż w końcu parę miesięcy temu odżyła wracając z nowym sprzętem, w tym przede wszystkim tytułowym plate carierrem GPC. Zgrało się to idealnie z tworzeniem przez nas setu MultiCam, przyjmując założenie, że powinien on się składać ze sprzętu polskiej produkcji (jeśli będzie taka możliwość, a idziemy w kierunku maksimum realizacji planu).

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

Na pierwszy rzut oka GPC to mocno zmodyfikowane JPC. Wymiarowo kamizelka właściwie się nie zmieniła, ale konstrukcyjnie poprawiono to, co przeszkadzało w JPC i uzyskano plejt o budowie modułowej. Wymienny jest zarówno przedni panel, jak i cummerbund. Testowaliśmy najbardziej klasyczną wersję – z przednim panelem typu kangur (z wewnętrzną kieszenią na 3 magazynki AR/AK) oraz szkieletowym cummerbundem.

Przednia część noszaka ma klasyczny dla pc układ: u góry rzep na naszywki, na dole panel zabezpieczający cummerbund (wymienny). Do wyboru mamy standardowy płaski molle, mieszczący wewnątrz 3 ładownice AR/AK typu shingle, z naszytymi z przodu taśmami molle (więc zawsze można dołożyć kolejną warstwę ładownic) lub z elastycznymi kieszeniami: 3x AR/AK lub 4x SMG. Panel od dołu zabezpieczają dodatkowo 2 zapięcia na nap.

Możliwe konfiguracje GPC: do wyboru mamy aż 4 panele przednie i 4 cummerbundy. Źródło: FB Ginger’s Tacticool Gear.

Kangur mieści bezproblemowo 3 magazynki AR lub np. 2 SR25, plus radio. Zmieszczą się również 3 magi AK, jednak ze względu na wystający ząb nie są aż tak wygodne w wyciąganiu i wkładaniu jak emkowe. Wynika to z tego, że kieszeń dzielą na 3 części 2 elastyczne taśmy, ale tylko w środkowej części, a nie na całej wysokości.

Z kangura powinien być więc zadowolony każdy, chyba że ktoś ma SIG-a albo gietę i wystające zaczepy magazynków 😉 Co ciekawe do GPC pasują również panele od kamizelki TPC, choć nie w sposób idealny.


Pod panelem na dole kamizelki wszyty jest rząd taśm molle, umożliwiający montaż nerki, danglera (chociaż większość jest montowana na rzep), mufki czy też dodatkowej balistyki.


Górna część tylnego panelu wyposażona została w rzep na taśmach oraz uchwyt ewakuacyjny z pojedynczej taśmy 25mm.

W dolnej części przedmiotowego panelu mieści się klapa zakrywająca montażową część elastycznego cummerbundu, który składa się z 2 połówek. Regulacja jest wygodna i polega na odpowiednim zapięciu elementów pasa na rzepie kamizelki. Zakres obwodu jest całkiem spory.

Konstrukcja tego typu jest zdecydowanie wygodniejsza dla użytkownik niż gruby shock cord przeplatany przez taśmy. Regulacja jest dzięki temu szybsza i wygodniejsza, a co więcej, możliwa wtedy, kiedy mamy np. zamontowanego na plecach camelbaka. Dodatkowo płaska guma dużo lepiej pracuje podczas oddychania, a więc dwie pieczenie na jednym ogniu.

Do wyboru mamy 2 cummerbudny elastyczne (z kieszeniami lub bez) oraz 2 standardowe: szkieletowy i zabudowany z taśmami molle.

Cummerbundy do wyboru, od góry: elastyczny, elastyczny z kieszeniami, najpopularniejszy – zabudowany i szkieletowy. Źródło: FB Ginger’s Tacticool Gear.

Cummerbund szkieletowy umożliwia dwustronny montaż ładownic lub kieszeni. W naszym przypadku zamontowaliśmy kieszenie na boczne płyty SAPI, ale można zaczepić równie dobrze miękką kieszeń na radio czy magazynki – kwestia regulacji obwodu i wszystko się dobrze ułoży. W przypadku jego niezabudowania jest też najbardziej przewiewny z wszystkich dostępnych wersji. Pomiędzy taśmami zastosowano usztywnienie z plastiku, dzięki czemu taśmy nie zwijają się i nie przekręcają, co jest dość częstym zjawiskiem w kamizelkach tego typu.

Od wewnątrz kamizelka jest płaska, bez padów i rzepów umożliwiających ich doczepienie, ale nie okłamujmy się, GPC jest prostą kamizelką o niskim profilu. Można ją częściowo obudować, ale pozostaje pytanie – czy ma to sens? Środkiem idzie siatka techniczna, ale przy płaskiej kamizelce ten element nie ma zbytniego znaczenia.

Zastosowano płaskie naramienniki z cordury, zakrywające łączenie przedniego panelu z tylnym za pomocą rzepa (jest to równocześnie regulacja). Po ich bokach wszyto po 2 paski z rzepów służące do przypięcia rurki camelbaka lub kabli radia, które równie dobrze można puścić przez rękaw naramiennika.


W tym miejscu podrzucamy informację od producenta:
“Podstawowa konfiguracja zaczyna się od 697 zł. Jest dostępna w Multicam, Multicam Tropic, Multicam Aride, Multicam Black, Ranger Green, Coyote Brown, Czarna, Woodland, Pencott oraz AOR1”.
Mamy zatem sporą możliwość wyboru, a także konfiguracji po swoje wymagania, w tym budowę masy białkowej, zwanej ciałem, oraz użytkowane repliki. Osobiście uważam, że MC jest najlepszym wyborem z racji tego, że ma właściwie wszystkie elementy dostępne w kamuflażu (taśmy, siatka, lamówka, itp.), a w innych wersjach już niekoniecznie będzie tak łatwo i przyjemnie. Do wyboru mamy również wielkość paneli ze względu na używane płyty SAPI (rozm. M lub L).
Nasza konfiguracja kosztuje dokładnie 867zł, czyli niemało, ale, biorąc pod uwagę materiały i produkcję, uczciwie. W zbliżonej kwocie mamy templarowe TPC, ale już np. Husar jest kilka złotówek (czyt. wielokrotności 100 PLN) droższy. Natomiast za 700zł jest kopia JPC u Red River, ale jak już to omówiono, jest to konstrukcja uboższa.

Zdjęcie: Wataha Press

UŻYTKOWANIE (OPINIA OSOBISTA)

Muszę przyznać, że o ile za JPC nie przepadałem (głównie ze względu na zastosowany cummerbund) to GPC zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu. Ażurowa konstrukcja została usztywniona plastikiem pomiędzy taśmami i zamiast shock cordu mamy płaską gumę, która pracuje zdecydowanie lepiej. Regulacja obwodu kamizelki jest bardzo łatwa i wygodna, nic też nie przeszkadza przy głębokim oddychaniu.

Jednocześnie część z elastycznej gumy jest prawie cała zakryta pod tylną klapą, dzięki czemu mamy długi odcinek montażowy po bokach (8 oczek). Co prawda GPC jest kamizelką pod lekkie sety, ale gdy większość weekendowych strzelanek trwa średnio 5-6h to nawet obciążona daje radę. Przy dłuższych wypadach warto pomyśleć o dodatkowych comfort padach. Z racji płaskich naramienników nie powinno być problemu ze znalezieniem odpowiedniego sprzętu.

Jak widać boczek mieści całkiem sporo ładownic. Źródło: Wataha Press

Jak widać na zdjęciach, GPC jest malutkie – rozmiaru płyty (SAPI Medium) i nic poza tym. Mały, zgrabny noszak dający dużą swobodę ruchu, a mimo to pozwalający przenosić całkiem sporo ekwipunku. Oczywiście mamy tu płaskie naramienniki, które właśnie dzięki tej właściwości ułatwiają korzystanie z plecaków z rozbudowanymi szelkami. GPC pozwala na użycie grubszych naramienników, np. tych z TPC, co poprawia komfort przy dłuższym użytkowaniu dopakowanej kamizelki.

Mały panel to i mała powierzchnia plecaka na hydrację, jeśli oczywiście chcemy, by nie wystawał poza obrys kamizelki. Na fotce pouch na 1L wkład Source. Źródło: Gear Addicts

To czego nieco brakuje to taśmy w górnej części panelu umożliwiającej przypięcie PTT lub gruszki radia oraz, mniej więcej po środku wysokości frontu, gumy lub taśmy, o którą można zaczepić końcówkę rurki camelbaka, aby nie latała bezwładnie.

Naramienniki w zupełności wystarczają na organizacje kabla od radia i rurki camelbaka. Źródło: Gear Addicts – którzy swoją drogą też testują GPC (a tu link oppaa) 😉

Tym, na co warto zwrócić uwagę z naszego airsoftowego punktu widzenia, jest kangur dostosowany do przenoszenia prawdziwych magazynków AR, więc większość replikowych będzie leżeć za głęboko. Najłatwiej przyciąć piankę i włożyć na dół ładownicy 😉 Podobnie ma się sprawa z jeszcze krótszymi magami SR25, natomiast AK z racji swoich wymiarów leżą dobrze.

Po kilku miesiącach użytkowania nic się nie pruje, nie przeciera, wszystko trzyma się pięknie. Trochę wytarły się już taśmy na panelu, co wynika z tego, że są drukowane, a nie plecione. Osobiście nie przeszkadza mi to, bo wolę drukowane 😉 Natomiast taśm CB na kamizelce w MC po prostu nie lubię…

GPC wraz z zestawem nowych elastycznych ładownic AR.

Źródło: Gear Addicts

PODSUMOWANIE

Co tu dużo mówić, GPC to mały, zgrabny i dobrze wykonany plate carrier za dość rozsądne pieniądze. Do tego pojemny, modułowy, wygodny i polskiej produkcji. Przydałoby mu się parę drobnych zmian, ale jak powiedział nam jego producent – chciał stworzyć prosty plate carrier bez bajerów, co pozwoliło obniżyć koszty produkcji, a tym samym i cenę kamizelki. Jedna z fajniejszych kamizelek jakie testowałem i tak właściwie tylko ją użytkuję ostatnimi czasy. Nic tylko czekać na kolejną, już bardziej zaawansowaną konstrukcję GTG.

GALERIA

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

Leave A Reply