Jedne z najwygodniejszych mundurów są popularnie zwane combatami, które szybko zyskały uznanie dzięki wysokiemu komfortowi użytkowania i przemyślanej konstrukcji. Obecnie najpopularniejsze to kroje Crye Precision Gen2/Gen3 oraz Uf Pro. CP jak wiadomo było pierwsze i doczekało się wielu kopii, lepszej lub gorszej jakości i odwzorowaniu oraz (przede wszystkim) niższej cenie, gdyż nie trzeba płacić kilku tysięcy za komplet mundurowy. Od paru lat na rynku coraz bardziej znana staje się marka Flash Force Industries, która wypuściła kopie mundurów CP w bardzo atrakcyjnych cenach oraz w wielu kamuflażach, w tym w najlepszym na świecie M81 woodland – za około 600zł. W tym czasie oryginał kosztował właściwie 10 razy więcej. W końcu doczekaliśmy się i polskiego dystrybutora ToySoldier.pl i nareszcie mundury FFI stały się dostępne u nas od ręki.

Komplet mundurowy Gen2
Komplet mundurowy Gen3

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

W zasadzie nie ma co tu kryć, że mundury FFI to po prostu bardzo dobre kopie Crye. Gen2/AC dostępny jest jedynie w kamuflażu MultiCam, natomiast Gen3 w RG, woodlandzie i nie mniej legendarnym Tiger Stripe. Różnice między generacjami są nieznaczne w kroju i konstrukcji, najistotniejszy jest system regulacji nakolanników w spodniach, który w Gen3 jest po prostu znacznie wygodniejszy. Ale po kolei. Komplet mundurowy składa się z combat pantsów i combat shirta.

Obie generacje spodni mają po 10 kieszeni:

Po 2 górne udowe (w Gen2 tu są regulatory wysokości nakolanników), 2 nad kolanami (w Gen3 tu się reguluje wysokość ochraniaczy)…
… po 2 duże cargo i po 2 na łydkach…
… oraz klasycznie po 2 na tyłku.

Pas zapinany jest za pomocą patki z rzepem, zapewniającą całkiem spory zapas regulacji, oraz suwakiem. Dodatkowo w podwyższony pas na plecach wszytko piankę zwiększającą komfort użytkowania.

Nogawki w obwodzie nakolanników, jak i na samym dole regulowane są za pomocą rzepów.

Wspomniana wcześniej regulacja wysokości nakolanników odbywa się za pomocą taśm z regulatorem w kieszeniach biodrowych w Gen2 oraz okrągłej gumy ze stoperem w Gen3.

Regulacja nakolanników w spodniach Gen2.
Dużo wygodniejsza regulacja z Gen3.

Do obu generacji pasują te same wkładki na kolana, zarówno oryginalne CP, jak i TMC, czy FFI (nie są w komplecie, trzeba je nabyć oddzielnie). Od strony wewnętrznej dziurę na wkładkę obszyto welurem, mającym za zadanie utrzymywać nakolannik na swoim miejscu (o ile wkładka ma naszyty ostry rzep).

Combat shirt konstukcyjnie jest prosty do bólu. Duża ilość materiału oddychającego, również pod pachami, a z materiału mundurowego wykonano rękawy oraz kołnierz. Mankiety regulowane są za pomocą patek z rzepem, wysoki kołnierz zapinany jest na zamek.

Kieszenie naszyte są pod kątem, co ułatwia sięganie po ich zawartość, zamykane na rzep. Na rękawach umieszczono standardowe kieszenie na ochraniacze CP. Bluza ma krój dopasowany w przeciwieństwie do luźnego UBACS, a sam materiał ściśle przylega do ciała.

Na dzień dobry otrzymujemy od dystrybutora dostęp do pełnej rozmiarówki (stocki są zwykle szybko uzupełniane, zdecydowanie szybciej niż np. Uf Pro) i następujących kolorów: MultiCam (Gen2) oraz Ranger Green, Tiger Stripe, M81 Woodland (Gen3). Cena za komplet combat shirt + spodnie to około 570 zł za wersję w kamuflażu i 490 zł za RG. Biorąc pod uwagę, że komplet słabszej jakości Emersona, czy TMC to około 400 zł, a za same spodnie Currahee czy Combat Systems trzeba zapłacić około 600 zł, cena FFI jest bardzo przyzwoita. Ponadto, jeśli czegoś brakuje na stanie (np. MC Black),zawsze można dogadać się z dystrybutorem w celu ściągnięcia potrzebnej wersji szpeju.

Warto zapamiętać, że rozmiarówka nadal jest azjatycka i mundur w rozmiarze L to realne M. Jakościowo mundury wypadają całkiem fajnie, brak jakichś dziwnych historii, nic się nie pruje, jedynie jest sporo odstających lub luźnych nitek. Wszystko jest ładnie uszyte, aż chce się od razu założyć i iść w teren. Oczko wyżej od Helikona, chociaż nadal mogłoby być nieco lepiej w kontekście materiałów elastycznych. Pozostaje sprawdzić jeszcze kiedyś Semapo Gear (też ma się kiedyś pojawić u ToySoldiera). Materiał mundurowy to klasyczne ripstop NyCo 50/50, wytrzymały, a jednocześnie całkiem przewiewny – nosząc Gen2 nigdy nie gotowałem się podczas 30-stopniowów upałów.

UŻYTKOWANIE (OPINIE OSOBISTE)

DEV: Przerobiłem już całkiem sporo combatów i FFI naprawdę przypadło mi do gustu, chociaż bardziej spodnie niż bluza. O ile spodnie między rocznikami produkcji mundurów pozostają z grubsza niezmienne, to materiał combat shirta chyba zmienia się co roku. Miałem wcześniejszą wersję woodlanda (bodajże 2015) i nie pociłem się w niej zbytnio, Grabek w swoim RG też nie, a tymczasem w Gen2 MC miałem aż mokry brzusio… Żeby było ciekawiej, w materiałach Currahee ten efekt też występował (ciężko określić materiał, bo bywa różny).

Nadal wypada lepiej niż cerata w TMC, czy Invaderze, ale gorzej niż coolmax w popularnych UBACS. Najbliżej mu do ACS. Materiał spodni mógłby też być nieco bardziej rozciągliwy, co nie zmienia faktu, że spodnie pracują tak jak trzeba.

Pomarudzone i w zasadzie koniec narzekania. Cena za komplet? Idealna. Nadal mniej niż za same spodnie Currahee, czy sam combat shirt Crye. Woodland i Tiger Stripe, czyli najlepsze z możliwych kamuflaży (inna sprawa, że po prostu chomikuje wszystko co w MC). Trochę szkoda, że nie ma Gen3 w MultiCamie, bo wolę ten model, nie tylko za nieco fajniejszy wygląd, ale i za regulację wysokości nakolanników w łatwo dostępnej kieszeni. W Gen2, gdy ma się na pasie sprzęt bardzo ciężko jest się dostać do kieszeni z głęboko położoną tasiemką i poprawić sobie ustawienie wkładek. Zwykle jest to po prostu niemożliwe.

I cyk nakolannik ucieka. Tu po prostu zawiódł przyszyty przeze mnie rzep we wkładkach TMC. Korpus wersji MC z racji swojego koloru “świeci” w lesie, ale taki jest właśnie oryginalnie w tej wersji.

Komfort użytkowania munduru jest bardzo wysoki, biega się w nim przyjemnie i nie krępuje ruchów. W zasadzie podczas wszelkich czynności nie zwraca się uwagi, bo nic nas nie ogranicza. Ryzyko, że spodnie pękną nam na tyłku jak w zwykłych bez wstawek w zasadzie nie istnieje (zawsze się znajdzie taki jeden…). Głównie dlatego sprzedałem swoje combaty Currahee GR-W, bo irytował mnie już krój bez wstawek ograniczający ruchy.

Krój nie został skopiowany byle jak i bez refleksji, jak to często bywa w kopiach, a wszystko zachowało swoje proporcje. Nie trzeba się bać rękawów za długich o 20 cm czy “tyłka z pieluchą”. Na chwilę obecną FFI przypadło mi najbardziej do gustu ze wszystkich testowanych mundurów i, jeśli się uda, dorzucę do kolekcji wersję w Tiger Stripe.

GRABEK: Swoją przygodę ze spodniami typu comabt pants rozpocząłem od Uf Pro, ponieważ na rynku było ciężko dorwać spodnie w Greenzonie w kroju stworzonym przez Crye. Pamiętam, że wtedy “produkował” je Rasputin, ale kupić coś w większym rozmiarze było po prostu nie możliwe. Jako że Toysoldier przybyło całe na biało z propozycją przekazania munduru na testy, za co bardzo dziękuję, w końcu mogłem przywdziać inny kamuflaż, a nie tylko ciągle ten Greenzone i Greenzone (Rednacz się już wpieniał na to), tym bardziej, że zawsze chciałem przywdziać combat set w kroju Crye.

Mundur FFI GEN3 w całej okazałości

Czy jestem zadowolony z munduru od FFI? Zdecydowanie tak! Jest po prostu wygodny i spełnia wszystkie moje wymogi, jakimi są wbudowane nakolanniki oraz streczowe wstawki, dzięki którym moje ruchy nie są skrępowane. W dodatku zastosowanie materiału 65/30 PLAIN w lato nie przegrzewam się. Nie wiem jak spodnie zachowają się w zimie, ale mam odczucie, że mogą nie podołać tej aurze, chodziać jeszcze wszystko przed nami (poza tym zimy też stają się coraz cieplejsze). Materiał jest po prostu lekki oraz przewiewny i nie następuje efekt “spoconego tyłka”, co podczas lata jest nieocenionym plusem. Czasami mam obawy czy nie nastąpi syndrom AZ-5, przez co mundur ulegnie jakiemuś uszkodzeniu, ale aktualnie po większych testach wszystko jest OK.

Dodatkowy plusem jest doszycie rzepów w nakolannikach, dzięki którym pady nie wysuwają się, tak jak to działo się u Deva. Same nakolanniki dobrze tłumią uderzenia, przez co nasze kolana są bezpieczne.

Fakt elastyczne wstawki w kolanach nie są jakoś mocno rozciągliwe, ale dają radę i to jest najważniejsze.

Z combat shirta jestem również zadowolony, ponieważ materiał termoaktywny pracuje dobrze i wyrzuca pot na zewnątrz, ale nie w takim stopniu jak u Deva. Podoba mi się to, że nie zastosowano termoaktywki tak ściśle przylegającej do ciała jak w Cedar CS, dzięki czemu można go bez problemu zdjąć. Wygodny i lekki, tak więc cechy dobrego combat shirta zostały zachowane.

Do jednego czego mogę się przyczepić to ciut za długie rękawy, przez co materiał trochę wisi w okolicy pach, ale nie ma tragedii w tej materii.

Czy polecę mundur od FFI? Tak, ponieważ w cenie niecałych 500 zł otrzymujemy bardzo dobry produkt, który przewyższa TMC/Emersona, ze względu na zastosowane materiały i jakość wykonania. Jeśli komuś marzy się combat set w RG, może śmiało dokonać zakupu i na pewno się nie zawiedzie.

PODSUMOWANIE

Warto kupować? Zdecydowanie tak, najlepiej od razu kilka kamuflaży. W tym przedziale cenowym nie znajdziemy lepszego combat setu (a i w wyższym też nie takie znowu hop siup), a w przypadku tańszych pomysłów po prostu lepiej dozbierać na FFI. Za niecałe 600zł otrzymujemy funkcjonalny mundur bardzo dobrej jakości, a w dodatku w unikalnych kamuflażach. W tym przypadku zdecydowanie “będzie Pan zadowolony” 😉

Podziękowania dla sklepu TOYSOLDIER.PL za super współpracę i dostarczenie mundurów na testy.

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

Leave A Reply