Przy ostatniej recenzji Viper Hood Pro Multicam od Sprinter Custom Ghille omawialiśmy zagadnienie stania się na polu walki „niewidzialnym”. Kiedy mamy już dobrany mundur pod teren, replika została zamaskowana (pomalowana lub owinięta systemem maskującym), viper hood założony na plecy, rękawice taktyczne na łapach, na głowie bońka – pozostaje nam jeszcze jedna sprawa. A co z twarzą? Właśnie – zapomnieliśmy zamaskować twarz, która radośnie świeci się na tle reszty i pokazuje przeciwnikowi idealny cel do ostrzału.

Img_0830

Wszystko ładnie… ale taką japę widać już z daleka.

11722076_582027868602404_2194978654395646909_o

Niepełny kamuflaż.

Teraz nasuwa się pytanie co zrobić, aby zakamuflować naszą radosną twarz (oraz uszy i szyję)? Owszem, możemy założyć kominiarkę lub szal, ale w tym momencie zmienia się cyrkulacja powietrza i w niektórych warunkach pogodowych doprowadzi to do parowania okularów, co jest bardzo irytujące… i można zginąć.

Img_0816

Szalokominiarki są bajeranckie, często już z kamuflaże, ale…

_igp2553

… nie zasłaniają 100% twarzy, często powodują parowanie okularów (zwłaszcza podczas wysiłku) lub po prostu powodują dyskomfort.

Chyba najlepszym rozwiązaniem jest zastosowanie farb maskujących, ale pytanie jakich? Na rynku są dostępne produkty MFH czy Mil-teca, ale nie zachwycają one jakością, bo szybko spływają pod wpływem potu/wilgoci, potrafią wywołać reakcje alergiczne i ciężko je później zmyć. Naszym zdaniem najlepiej sprawdzają się farbki od brytyjskiej firmy Camtech – my testowaliśmy wersję z kolorami zieleń/brąz/czarny, dostarczoną przez Sprzętmilitarny.pl.

100_2953

Pomijając fakt taśm-znaczników, doskonale widać różnicę między pomalowaną i czystą twarzą. Że malowanie nie ma sensu przy taśmach? Odpowiadam: A co jeśli zza drzewa wystaje tylko głowa?

Farby od Camtecha zostały stworzone na bazie kremu, który posiada filtr zabezpieczający przed promieniowaniem ultrafioletowym klasy SPF15+. Nie pozostawiają tłustych plam, bo w ich składzie nie ma wazeliny, dzięki czemu pobrudzony szpej jest łatwo wyczyścić. Farbki zachowują swoje właściwości w temperaturze od -30 do +40 stopni Celsjusza.

100_2963

Peon Team Six

Farby zostały umieszczone w małym pojemniku wykonanym z tworzywa sztucznego, w którym znajduję się małe lusterko ułatwiające malowanie naszej twarzy. Zamknięcie jest na zatrzask i nie ma opcji aby otworzyły się w trakcie strzelanki.

UŻYTKOWANIE (OPINIE OSOBISTE)

GRABEK: Farb używaliśmy najczęściej podczas strzelanek z serii „Bitwy Drużyn” organizowanych przez Gajosa z ekipy CSAR, gdzie liczy się spryt, przekradanie, a nie ilość wystrzelonej amunicji i fragi. Stąd dużą rolę odgrywał kamuflaż. Zgodnie wszyscy przyznajemy, że farby Camtech robiły robotę i pozostawały na twarzy przez całą akcję (około 6-7 godzin gry). Czy to upał, czy deszcz – pozostawały na twarzach. Należy jeszcze wspomnieć, że są bardzo wydajne, ponieważ przez 4 strzelanki, jednym opakowaniem malowała się cała nasza ekipa, zawsze w sile 5-6 osób. I jeszcze wystarczy ich na co najmniej na dwie akcje.

Img_0102

Dlatego dla jednej osoby jest to zakup raz na pół roku co przy koszcie 49zł daje wielki plus. Żaden z nas nigdy nie miał reakcji alergicznej po zastosowaniu „Camtechów” (raz Dev tylko marudził gdy Hell napakował mu farby do oka, ale szybko mu przeszło). Farby jest łatwo usunąć za pomocą chusteczek nawilżanych czy mleczka do demakijażu podwędzonego od kobiety/narzeczonej/siostry po czym wystarczy domyć się ciepłą wodą z mydłem. Pobrudzony szpej? Łatwizna! Dwa machnięcia i mamy czysty szpej. Małe pudełko z lusterkiem łatwo jest schować do kieszeni, ładownicy czy do cargo, a dzięki zastosowanemu zatrzaskowi mamy pewność, że nie otworzą się podczas przenoszenia.

Img_0107

Grabek – mordka po ok. 10h od pomalowania.

DEV: W zasadzie za dużo dodać nie mogę – farbki działają tak jak potrzeba i bardzo dobrze kryją twarz, uszy i szyję. Są bardzo wydajne, co potwierdza ich wykorzystanie na cały team i nie pozostawiają trudnych do usunięcia tłustych plam. Owszem, upaprałem nieco szalokominiarkę, czapkę, kapelusz – ale wspomniane rzeczy nie brudziły mnie przy kolejnym “bazfarbowym” użyciu, łatwo je było również sprać. I tak, Camtechy jak dostaną się do oczu to pieką, ale nie umiera się od tego i po dłuższej chwili problem mija – ot po prostu jakbyście kremem zatarli sobie oko. Nie trzeba niczym przemywać, samo przechodzi.

Img_0118

Dev – mordka po ok. 10h od pomalowania.

PODSUMOWANIE

Z czystym sumieniem polecamy farby od Camtech na airsoftowe pole walki – dobrze kryją twarz, są wydajne i nie ma problemu ze zmyciem ich w warunkach polowych. Na pierwszy rzut oka cena mogłaby się wydawać nieco wygórowana, bo prawie 50zł za małe pudełeczko – ale pamiętajmy, że farbka na 1 osobę wystarczy na sezon albo i lepiej. Na zespół też na sporo wystarcza, więc jeśli podzielić cenę to wychodzi tyle co nic. Zwłaszcza w porównaniu do cen szpeju na który wydajemy grube miliony 😉

PLUSY:
– wydajne,
– mocny pigment, który dobrze kamufluje twarz,
– łatwo się zmywają, ale nie spływają z potem i wilgocią,
– nie wywołują reakcji alergicznych
– małe pudełko z lusterkiem.

MINUSY:
– na upartego cena.

GALERIA

Share.

About Author

Człowiek, który siedzi w ASG od 9 lat i jest nazywany w ekipie serwisantem bo umie wyklepać SWD od A&K przez to, że czyta dużo postów na WMASGu. Komis WMASGu przegląda 50 razy dziennie (uzależnienie czy styl bycia?). Ciekawy życia i szpeju! Fan piwa Fortuna i ASG.

Leave A Reply