Lato już w pełni i szczerze mówiąc trochę głupio biegać w bluzie nawet w ripstopie i się w niej kisić. Oczywiście zawsze można założyć krótki rękawek termo, ale wtedy sobie grzecznie możemy poobcierać łokcie, czy też po prostu nie mamy taktycznych paneli na naszywki oraz kieszonek na podręczne duperele (to akurat sprawa istotna). W tym celu wymyślono właśnie combat shirty, jak np. brytyjski UBACS, którego zapewne pamiętacie z artykułu o farbowaniu mundurów – czyli bluzę z termoaktywnym korpusem przeznaczoną do użycia z kamizelką taktyczną.

CSy zostały co prawda opracowane z myślą o użytkowaniu z kamizelkami, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby z nich korzystać i z pasoszelkami, czy chestem. Fakt, CS jest bardziej podatny na uszkodzenia mechaniczne oraz ma mniej kieszeni niż klasyczna bluza mundurowa, ale za cenę dużo lepszej oddychalności i większej swobody ruchu. Taki sprzęt opracował m.in. Massif dla US Army, początkowo w wersji UCP, a następnie Multicam. Betonowego piksela pominiemy jednak milczeniem…

Dsc_3752

Mały wypad z załogą Strzelnicy Interaktywnej

KONSTRUKCJA I WYKONANIE
To co odróżnia produkt Massifa od większości combat shirtów na rynku to przede wszystkim elastyczny materiał w całej bluzie, a nie tylko w korpusie z termoaktywki. Bluzę wykonano z materiału FR, czyli trudnopalnego, co nie jest równoznaczne z NIEpalnym…
Zastosowano 3 rodzaje materiału:
– korpus: 60% bawełny, 24% Rayon, 8% poliester, 8% spandex
– panel przedni: 48% bawełna, 47% Rayon, 5% spandex
– rękawy: 95% bawełna, 5% spandex
W cholerę bawełny, prawda? A jak w pytkę bawełny to pewnie nie oddycha… Hamerykańska herezja! Nie, nie, spokojnie – to naprawdę działa. Under Armour to nie jest, ale robotę robi i wypada dużo ciekawiej niż kilka razy tańszy UBACS (DDPM 20-50zł, MTP 50-100zł). Bo właśnie… ACS jest sporo droższy i o ile nową wersję w kamuflażu UCP można dostać nawet poniżej 100zł, to już wersja MC jest wydatkiem około 150-250zł za nówkę, a w granicach 100-150 za używany. Choć i tak jest to mniej niż CSy Crye, które i tak w wersji MARPAT desert i wdl można dostać w okolicy 250-300zł.

IMG_2719

ACS – twórcą tego wynalazku był Massif, ale obecnie bluzy robią również i wyznaczeni kontraktorzy, co możemy zresztą zobaczyć na metce.

Jak na kontrakt USlandu przystało – CS jest solidnie wykonany. Zadbano o płaskie szwy, żeby nie podrażniać ciała, w miejscach narażonych na naprężenia – rygle, zamki oczywiście YKK, a ponadto po prostu – wszystko jest równo odszyte, nie ma w tej kwestii niedociągnięć. Można się przeczepić do rzepów lubią tracić nitki oraz do koloru korpusu i rzepów… skąd u diabła pomysł szarego materiału do MC? O kojocie i oliwce już zapomnieli? Jakoś korpusy UBACSów właśnie w takich kolorach opracowano. Racja, CS ma być i tak do użytku z kamizelką, która zasłania wstawkę termo, ale w każdej innej sytuacji szary kolor to tyle co tarcza strzelnicza. Zwłaszcza w lesie (wiem, że Afganistan nie jest w lesie…).

IMG_2721

W bluzie ACS zadbano o szczegóły, w tym płaskie szwy, znacząco poprawiające komfort w konstrukcjach tego typu.

Z racji, że cały CS wykonano z materiałów elastycznych, dość łatwo nawet większej osobie wcisnąć się w mniejszy rozmiar. O ile UBACS jest dla mnie lekko przymały i dopiero Lka zapewnia lepszą swobodę ruchu to ACS w rozmiarze M jest dla mnie idealny.
Z materiału termoaktywnego wykonano korpus (przy czym przednia część ma po środku wstawkę z panelu o bardzo dużej zawartości trudnopalnego Rayonu), natomiast rękawy i boczki korpusu z elastycznej bawełny. Bluza nie ma stójki, zastosowano jedynie półgolf. Na obu ramionach umieszczono płaskie kieszenie zamykane na zamek, z wierzchu pokryte rzepami na name taga, stopień, flagę (prawa strona) oraz jednostkę lub moraleskę (lewa strona). Suwaki ukryto pod patką, a do zamków przyszyto tasiemkę, choć właśnie z racji zakrywanych zamków lepszy byłby paracord, w celu szybszego dostania się do wnętrza kieszeni. Na łokciach brak kieszeni na ochraniacze – zastosowano jedynie wszytą cienką piankę, pokrytą od zewnątrz materiałem SuperFabric. Na lewym ramieniu naszyto kieszonkę na długopis, światło chemiczne lub inny mały gadżet. Mankiety regulowane są za pomocą zapięcia na rzep.

IMG_2707

ACS w pełnej okazałości.

IMG_2713

Szczegóły kieszeni naramiennych – na lewej kieszeni (2 i 3 zdjęcie od lewej) można zauważyć znacznik IRR.

Tak jak było powiedziane – materiał ACSa jest “4-way stretch”, rozciągliwy w każdą stronę 🙂

IMG_2430

Również wstępne przypuszczenie, że puszczenie materiału bawełna/spandex, o niższej oddychalności, pod pachą jest złe okazało się błędne. Nie powoduje to, że powstaje nam tam mokra plama, która dużo wolniej schnie.

UŻYTKOWANIE
Najważniejszą sprawą jest oczywiście oddychalność. Wbrew strachowi przed bawełną – jest naprawdę przyzwoicie i lepiej niż w przypadku materiału coolmax, decathlonowej Kipsty i BeTwin (czy jak to się pisało) oraz termo Surge Polonia. Nie jest to natomiast Under Armour, ale co się dziwić? Materiał przedniego panelu wydaje mi się identyczny jak w przypadku CSów Crye, ale jak można zauważyć, całą resztę korpusu i pleców stanowi cieńszy, rzadszy materiał o innym składzie. Ten jest rzadziej utkany i cieńszy od brytyjskiego coolmaxa, jest już natomiast grubszy od termo, którego używa Surge Polonia. Bluza jest bardzo przewiewna i szybko schnie i tu również lepiej niż u herbaciarzy. Oczywiście na te czynniki ma również wpływ krój samej bluzy – jest ona ściśle dopasowana do ciała, podobnie jak bluza Kipsta Base Layer, czyli druga skóra. Minusem w tym miejscu jest zbyt słabe dopasowanie bluzy w okolicy pasa – o ile w klatce materiał dobrze dociskał to wychodzi na to, że mam za mały brzuch… I z tego wynikało, że dół pleców najbardziej zbierał pot i najwolniej stamtąd odparowywał.Bardziej obcisły materiał może dawać odczucie większego grzania, jednak w moim przypadku nie skończyło się to tym, że bardziej się pociłem.
Na ogromny plus jest długi korpus ACSa, co zapobiega odkrywaniu pleców podczas ruchu, co niestety jest częstym zjawiskiem w przypadku odzieży termoaktywnej, w tym i wojskowej.Wspomniany materiał korpusu jest co prawda cienki, ale nie miałem wrażenia, że może mi nagle pęknąć, a takie czasem można odnieść wrażenie w cienkich letnich termo. Odporność n zaciąganie jest spora, ale jaka dokładnie – czas pokaże.

ACSa testowałem nie tylko podczas biegania ze sprzętem, ale i podczas “zwykłego” relaksacyjnego truchtania, jak również i podczas jazdy na rowerze. I tu również bluza sprawdza się świetnie, bo dzięki kieszeniom na ramionach (czego zbytnio w sportowych konstrukcjach nie ma) można spokojnie spakować chusteczki, telefon i MP3kę.

Co wyjątkowo mi się spodobało to również półgolf zamiast stójki, która w moim przypadku zbyt często powodowała podrażnienia brody, czy też przyduszenia. A, że nie można się rozpiąć pod szyją? Mnie to rybka… tak jest wygodniej. Wystarczy, żeby nie obcierało zawieszenie broni, czy też pas torby.

IMG_2695

Korpus ACSa jest długi i rozciągliwy, co zapobiega zjawisku “gołych plecaów”, co w przypadku UBACSa się zdarza.

Krój – następującą kwestią jest oczywiście swoboda ruchu, a w ACSie jest pełna, nic nie zablokuje naszych wygibasów. O ile “sztywne” wstawki mundurowe w innych combat shirtach potrafiły ograniczać mobilność to już tu takiego problemu nie ma, gdyż zastosowano materiał rozciągliwy. Tym samym nie ma i problemu np. z podwinięciem rękawów powyżej łokcia, co w UBACSie niestety blokuje się u mnie na przedramieniu. Może się wydawać, że to tylko bajer, ale w praktyce to istotny patent. Ponadto materiał “mundurowy” jest przyjemniejszy w dotyku niż klasyczny ripstop (i tu dochodzimy do taktycznego “ooo, jakie to miłe i przyjemne w dotyku… do czego to doszło!).

IMG_2717

Ogromną zaletą ACSa jest to, że również “kamuflażowe” wstawki materiałowe wykonano ze spandexem.

DSC_3726

Oczywiście w każdym innym CSie też tak można zrobić… ale w ACSie jest po prostu wygodniej.

Ochraniacze bez kieszeni na pianki/wkładki? I tu też spore zaskoczenie, nie miałem się do czego przyczepić. No dobra, nie jest to aż taka twarda konstrukcja, żeby szkło nie mogło jej przebić, ale wspaniale tłumi uderzenia o grunt, mam tu na myśli nie tylko ziemię, gorzenie, kamienie, ale i twardy beton. Cóż… te śmieszne kropki są opatentowane to i można się było spodziewać jakiegoś bajeru.

Dsc_3663

“Pół pizzy”…

Ochraniacz składa się z wewnętrznej warstwy cienkiej pianki, a warstwę wierzchnią stanowi materiał odporny na ścieranie i uderzenia SuperFabric®. Zapewne spotkaliście się już kiedyś z nim np. na rękawicach roboczych. Tak, czy siak – walenie łokciem w kant betonowej ściany nie jest właściwie odczuwalne…

Kieszenie — są 2 naramienne i w zupełności wystarczają. Dostęp do nich łatwy, są płaskie z patkami na zamki, dzięki czemu się nie zapiaszczają, itp. Ale dla wygody warto wymienić tasiemki z zamków na paracordu, bo tasiemki są zwyczajnie zakrywane przez patkę i wolniej się do nich dobiera. Dodatkowo na lewym przedramieniu umieszczono kieszonkę (jak i w bluzie ACU) na długopis, nożyk, światło chemiczne.

IMG_2700

Miejsca na lans naszywki nie zabraknie 🙂

Użytkowanie z kamizelkami, czyli to do czego ACS jest stworzony. Ciężko powiedzieć co konkretnego tu napisać… ACS nie ma problemów z żadnym oporządzeniem – z kamizelkami, z chestami, pasoszelkami, czy plecakami – radzi sobie z nimi świetnie i tyle. Oczywiście sytuację poprawia oporządzenie z siatką dystansową, poprawiającą przepływ powietrza i wilgoci.

Dsc_3867

ACS jest wprost wymarzony do zastosowania z chest rigami, w tym i z wycinankami. Zapewnia wtedy ciału maksymalne odprowadzanie ciepła i wilgoci, choć kosztem kamuflażu (tu może przyjść z pomocą np. nowa wersja UBACSów MTP z coolmaxem również w camo) i mniejszej odporności mechanicznej, w porównaniu do klasycznych bluz mundurowych.

DSC_3853

Ewentualnie można wrzucić na klatę wszystkiego po trochu…

_IGP2552

Jasne, CS mio wszystko się poci, nie mniej jednak wypada dużo lepiej niż bluza. Choć jak widać, z chest rigiem, odsłonięta pozostaje jasna plama korpusu ACSa.

PODSUMOWANIE
Za jakość się płaci i dokładnie tak jest w przypadku ACSa – dostajemy dobrze zaprojektowaną bluzę za około 200zł, co jest to i tak mniej niż CSy Cryye, ale kilka razy więcej niż UBACSy MTP . Combat shirt zaprojektowany przez MASSIFa spełnia najważniejsze wymogi tego typu konstrukcji – zapewnia wysoką oddychalność, szybko schnie, nie krępuje ruchów i zapewnia ochronę łokciom. Zaprojektowanie bluzy wykonanej w całości z materiału elastycznego było zdecydowanie świetnym pomysłem. Do tego jakość wykonania jest bez większych zarzutów – ot, nieco rzepy nitkują i tyle. Jest to bardzo ciekawa alternatywa dla osób, którym UBACS nie wystarcza, a nie chcą wydawać większej kasy na projekty choćby Crye, czy Currahee i którym nie pasuje stójka z suwakiem.
Choć to bluza pod kamizelkę to i tak świetnie nadaje się również i do celów sportowych, a jeśli ktoś właśnie spojrzy na tą bluzę w taki sposób – warto wtedy kupić tańszą wersję w kamuflażu UCP.

IMG_2808

Brytyjski UBACS vs amerykański ACS

PODZIĘKOWANIA
A jest komu dziękować, bo w artykule naużywało się sporo sprzętu. Sam ACS trafił do mnie dzięki Dudkowi z SCD TV. Podczas testowania użyto również sprzętu od Gunfire (Pantac Split Vest), Sprzętmilitarny.pl (ładownice SPECOPS), AFATTE Airsoft (chest rig i panel biodrowy Stronghold) i Templars gear (pas), natomiast Strzelnica Interaktywna zapewniła na deszczowy dzień miejscówkę u siebie plus podrzuciła na strzelnicę broni ostrej na szkolenie.
Zdjęcia robił i pomagał z moimi, jak zawsze Rocker.

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

Leave A Reply