W przypadku spodni REDWOOD mieliśmy od samego początku mieszane uczucia. Na pewno ogromnym plusem na dzień dobry jest to, że ich producent Black Mountain Tactical to polska firma (dystrybutor GUNFIRE) – jednak są to portki “taktyczne” jedynie z nazwy. W praktyce stanowią całkiem przyjemne rozwinięcie klasycznych mundurowych BDU (nie chodzi mi tu o konkretną wersję amerykańską, a po prostu o zwykłe spodnie mundurowe) – z podobnymi “brakami” konstrukcji, jak chociażby brak wewnętrznych organizerów czy też za mała ilość zewnętrznych kieszeni, np. na zwykły telefon (jak w UTP, Tru 24/7, Blackhawkach Lightweight i innych).

Img_2522

Spodnie testowaliśmy w różnych warunkach, od wody i błota…

12887328_1309869315697337_951339886_o

… po śnieg i lód 😉

KONSTRUKCJA I WYKONANIE

Na testy wpadły nam obie wersje Redwoodów: oliwkowe (ripstop 50% bawełna / 50% poliester) oraz szare (95% bawełna / 5% Spandex). W przypadku pierwszych jest do wyboru jeszcze kolor czarny; w przypadku spandexów – coyote brown. Poza wymienionymi mamy jeszcze wz.93 i jest to już mieszanka 65% bawełna / 35% poliester.

Img_1821

Ripstop olive.

Ja osobiście nie miałem uwag co do jakości wykonania Redwoodów – szwy proste, nic nie odpadało, materiał 50/50 jest bardzo przyjemny. W paru miejscach może by się przydały i podwójne szwy, ale ogólnie jestem zadowolony. U Lazar nie było już tak wesoło, pierwsze podejście i rzep z listwy pasa chciał się cały oderwać.

W wersji szarej mamy mieszankę 95% bawełny i 5% spandexu, który nadaje im odrobinę rozciągliwości przez co są wygodniejsze w użytku. Szwy są wykonane równo, aczkolwiek ze spodni wychodziły przez pewien czas nitki i muszę przyznać, że uzbierałem ich całkiem sporą kolekcję. W niektórych miejscach nitki również wystają.

Konstrukcja spodni nie jest zbyt skomplikowana. Ich krój jest dość dobrze dopasowany – nie tak obszerny jak ACU, ale też mniej dopasowany niż taktyczne niskoprofilowe UCP.

Img_1822

Img_1834

Img_1831

Pas zapinany jest na listwę z rzepem oraz suwak (rozporek).

Img_1832

Szlufki spokojnie mieszczą pas o szerokości 50mm (wg producenta do 60mm). Na każdym z boków wszyto krótki odcinek z gumy lepiej dopasowującej spodnie do ciała.

Img_1824

Na kolanach naszyto wzmocnienie w postaci drugiej warstwy materiału (brak miejsca na wkładki); na tyłku już nie, co moim zdaniem jest dobrym pomysłem wspiera termoregulację.

 

Kieszeni jest 6 sztuk: 2 płaskie, niskoprofilowe boczne cargo (zapinane na rzep); 2 udowe przednie otwarte oraz 2 tylne zapinane na suwak.

Img_1833

Widok na wszystkie 3 rodzaje kieszeni plus widoczna elastyczna wstawka w pasie.

Img_1825

Tym co nas zastanawiało było użycie jasnych nici na ciemnym materiale. Chociaż dodaje to spodniom pewnego swojskiego “smaczku”.

Img_1830

Kieszeń udowa otwarta ma naszytą dodatkową warstwę materiału zwiększającą trwałość spodni podczas częstego noszenia folderów czy też multitooli na klipsie.

Img_1835

Tylne kieszenie zapinane są na suwak i pomimo że wyglądają dość niepozornie, w rzeczywistości są bardzo pojemne. Sięgają od pośladka praktycznie do końca uda; zapinane są na zamki wszyte pod kątem zwiększającym komfort podczas odpinania kieszeni. Dla przykładu – spokojnie pomieszczą dwa magazynki AK.

Img_1836

I właśnie – po lewej kieszeń tylna mieszcząca nawet i bananowe magazynki AK, po prawej – udowa otwarta. Jak widać są sporo większe niż w klasycznych BDU/ACU.

Z kieszeniami cargo jest taki problem, że zaszyte są po obu bokach, a po środku wciśnięto jeszcze rzep. Skutkuje to upierdliwym wyciąganiem zawartości, czy to małej, czy dużej. Może i niczego nie zgubimy, ale też można zapomnieć o szybkim i wygodnym wyjęciu czegokolwiek. Dla poprawy sytuacji można po prostu wypruć rzep, który dodatkowo lubi zaciągać rękawiczki. Tak, wyciąganie zawartości w rękawiczkach jest jeszcze gorsze…

Img_1826

Cargo przeznaczone są tylko na jakieś płaskie przedmioty. Klapa, przyszyta do spodni, blokuje trochę możliwość wsadzenia do nich czegoś większego.

Img_1827

UŻYTKOWANIE (OPINIA OSOBISTA)

Co rozumiem przez pojęcie “spodnie taktyczne”? Przede wszystkim są to spodnie, które w sposób użytkowy pozwalają nam na przechowywanie rupieci niemożliwych do pomieszczenia w całości w nerce (np. folder, multitool, 1-2 telefony, power bank, portfel, klucze, zapalniczka, chusteczki, micro-apteczka). Dodatkowo wszystko powinno być łatwo dostępne i nie latać luzem po kieszeniach podczas chodzenia czy biegania.

Img_2496
Niestety Redwoody z grubsza są jak BDU: mamy kieszenie udowe otwarte (czyli zwyczajowo ciężko stamtąd coś wyciągnąć, zwłaszcza siedząc), płaskie niskoprofilowe cargo (z mega wąskim otworem i upierdliwym rzepem) oraz natyłkowe zapinane na suwak.

Img_2471

Szybki wypad w las? Dużo w kieszeniach się nie zmieści.

Z założenia taktyczne to na miasto. W praktyce kończyło się to tak, że większość rzeczy przenosiłem w nerce i/lub kurtce, bo było to znacznie wygodniejsze.
O szybkim wyciągnięciu telefonu ze spodni można zapomnieć, chyba że schowamy go w tylnej kieszeni… która jest jednak dość obszerna i wszystko w niej lata. Nóż? Spoko, jest kieszeń udowa. Portfel? Można wrzucić do tylnej, gdzie jednak po pierwsze trochę go czuć i może przeszkadzać podczas siedzenia. I wcale też tak łatwo nie jest go sięgnąć, bo kieszeń jest głęboka i wąska. Można więc w cargo, skąd jeszcze ciężej go wyciągnąć (używam dużego portfela Baribala, co prawda dla bajeru wypchanego gazetami, bo blogerzy taktyczni nic nie zarabiają, ale jednak trochę objętości ma). Ogólnie wszystko sprowadza się do tego, że jest za mało miejsca na nasze duperele i nie ma szans na szybkie wyciągnięcie czegokolwiek. Brak “szybkich” kieszeni zewnętrznych jest bardzo odczuwalny, zwłaszcza jeśli ma się odniesienie do innych faktycznie taktycznych spodni.

Img_1837

Rozmiarówka z kosmosu…

W zasadzie największy zgryz był na samym początku z rozmiarem spodni. L miało iść dla Grabka, z zakresem pasa do 98cm. W rzeczywistości spodnie pasowały na moje 88cm z lekkim luzem, Grabek nawet się nie wcisnął. Klaudia z kolei tonęła w S i stan wyszedł jej nad pępek. U mnie ze stanem był z kolei taki problem, że był za niski, niczym jakieś biodrówki – i przy pochylaniu zwyczajnie pizgało mi w plecy. O kucaniu nie wspomnę.

Img_1864

Niski stan to jak widać momentami spory problem.

12377641_1234479729902963_4179204904982037620_o

Spodnie i owszem są wygodne, ale z lekka cisną w jajka. Nie zapewniają 100% mobilności – być może dobrym rozwiązaniem byłoby tu zastosowanie klina, co pozwoliłoby na pozostanie przy obecnym nierozciągliwym materiale.

Img_2499

Zieleń spodni ładnie stapia się z drzewami jak i iglakami. O taki kolor raczej ciężko, zwykle przeważają materiały, w których zieleń jest w jakimś stopniu zbliżona do szarości lub brązu.

Co do samego materiału – zielony kolor jest ciemny, soczysty i robi bardzo dobre wrażenie. Wersja 50/50 zapewnia całkiem spory komfort do zera stopni – gdy jest chłodniej robi się już mniej ciekawie. Twill to nie jest, ale z drugiej strony zapewnia lepszą ochronę przed wiatrem i chłodem niż cienkie ripstopy, znane chociażby z SFU. Jest to chyba najmocniejsza strona Redwoodów i z chęcią nabyłbym portki z tego samego “surowca”, ale w nieco innym kroju.

Img_1852

Docelowe użycie Redwoodów – casual tactical.

12398267_1235104166507186_1017784254_o

Szary spandex….

Img_2498

DEV: Redwoody nie są idealne do lasu, ale dają radę. Przede wszystkim nie ma miejsca na wkładki, ale cóż, ich przeznaczenie jest zgoła inne. Założyłem je na kilka wypadów, bo przypadły mi do gustu, zwłaszcza dzięki materiałowi i kolorowi. Potencjał jest duży, trzeba jednak popracować nad rozkładem kieszeni, ich dostępnością oraz podwyższyć stan (żeby nie odsłaniał pleców i nie wyciskał jajek).

12375609_1235104176507185_1131087213_o

LAZAR: Miałam okazję przejść się w tych spodniach po Tatrach, i muszę przyznać, że zaliczają się do jednych z wygodniejszych, które nosiłam. W górach brakowało mi wzmocnienia na pośladkach, bo zjeżdżanie na tyłku po skałach nie należało do najciekawszych doznań w moim życiu. Największą zmorą w tych spodniach są dla mnie rzepy – mało dyskretne (jeśli mają to być też spodnie „w pole”), średnio wytrzymałe, i podczas niskich temperatur raniących dłonie. Oczywiście to rozwiązanie posiada także plusy, tj. szybkość zapinania spodni i wygoda, bo w tym wypadku nic nas nie uwiera w brzuch. Rzeczy, których brakowało mi w spodniach to przede wszystkim ściągacze na zakończeniach nogawek oraz możliwości włożenia wkładów na kolana – ale w końcu są to bardziej miejskie portki, terenowe Cedary mają dopiero się pojawić. Z rzeczy, które bym zmieniła to zdecydowanie nieszczęsne rzepy oraz klapy kieszeni cargo, które zostały przyszyte po obu stronach przez co dostęp do nich jest utrudniony, kosztem zabezpieczenia zawartości przed przypadkowym wydostaniem się. Podsumowując, spodnie nadają się na co dzień i na strzelnicę, ewentualnie na jakieś mniej wymagające wypady. Na “wojnę” bym ich nie brała.


PODSUMOWANIE

Redwoody mają potencjał. I to całkiem duży. Materiał i jakość wykonania są naprawdę dobre, niestety przy obecnych wpadkach z rozmiarówką, małą ilością kieszeni (zbyt małą by aspirować do miana “taktycznych”) i ceną 200zł są to tylko drogie bojówki. Mogło być świetnie, ale firma chyba za bardzo się pospieszyła i na rynek trafił nie do końca przemyślany/przetestowany produkt. W zbliżonej cenie mamy choćby UTP od Helikona, które faktycznie są dużo bardziej taktyczne, a za prawie połowę mniej mamy SFU Next, które co prawda są może zbyt obszerne, ale za to dużo lepsze pod względem kieszeni. Produkt Black Mountain nie jest zły, ale na pewno jest w nich jeszcze dużo do zrobienia, biorąc pod uwagę metkę “tactical”.
Jednakże, jak wspomnieliśmy, mimo to dostrzegamy potencjał drzemiący w recenzowanym produkcie Black Mountain i liczymy na dalszy rozwój ich produktów.

GALERIA

Share.

About Author

Just DevilFish being DevilFish... Koneser dobrego szpeju, airsoftowiec, sprzętowy nacjonalista (no dobra, za granicą też robią świetny sprzęt, ale trzeba być patriotą - u nas też robią fantastyczne oporządzenie i trzeba to wspierać).

Leave A Reply